
RZESZÓW. Baseny ROSiR na ul. Pułaskiego nie są wizytówką miasta i jeszcze długo nie będą.
– Wszystkie okoliczne miasta a nawet miasteczka mają piękne nowe baseny, to co jest w Rzeszowie to wstyd i makabra, zagrażająca życiu dzieci. W takim tłoku jaki tam panuje dojdzie wreszcie do jakiegoś nieszczęścia – powiedział Czytelnik, który zadzwonił do nas w czwartek. – Może wybrałby się z wami ktoś z Ratusza i zobaczył jak to wygląda.
Co tak zdenerwowało naszego czytelnika? – Najpierw trzeba odstać swoje w długiej kolejce – mówi pan Jan. – Płacimy kilkanaście złotych za bilet, a potem szukamy skrawka miejsca żeby wcisnąć dzieciaka do wody. Nie mówiąc o tym, że wciskamy go bardziej do roztwór moczu niż wody. W dodatku dzieciakami co chwila przelatywała duża, ciężka, namoknięta skórzana piłka, którą grają starsze dzieci.
Ratusz nie chce na basen
Zapytaliśmy więc dyrektora. – Tłok? Trudno mówić o tłoku skoro nasz rekord wynosi 2000 osób, a wczoraj sprzedaliśmy tylko 1000 biletów. Dzisiaj (w czwartek) jest niewielu więcej. Może rzeczywiście dzieciarni, bo jednocześnie wybrało się do nas kilka kolonii przebywających w mieście. Ale trudno się dziwić. Tegoroczne lato nie rozpieszcza temperaturami więc dzieci spragnione są i ciepła i wody – mówi Marcin Suwała, zastępca dyrektora Rzeszowskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji w Rzeszowie.
Co z moczem w brodziku? Dyrektor Suwała tłumaczy się oszczędnościami. Mówi, że brodzik budowany był w czasach, gdy woda kosztowała grosze, dlatego całość wlewanej wody ucieka do kanalizacji. Kiedy więc w basenie jest mało dzieci fontanna jest wyłączana. Ale tylko wtedy – zastrzega.
Anna Moraniec



One Response to "Tłok taki, że dzieci skaczą jedno po drugim"