To bandyta ma bać się ofiary

Grzegorz AntonJedna z gazet napisała niedawno o projekcie ustawy, który zmieniłby prawo karne w ten sposób, żeby w samoobronie można było się bronić wszelkimi dostępnymi środkami, a gdy nawet zabijemy napastnika, to nie poniesiemy żadnej kary.

Sądy w Polsce wielokrotnie w różnych sprawach orzekały, że ofiary przekroczyły granice obrony koniecznej. Zresztą w całej tej cywilizowanej Europie to bandyta ma więcej praw niż ofiara czy terrorysta. Osobiście jestem gorącym zwolennikiem podobnego prawa, jakie obowiązuje w stanie Teksas lub Arizona. W Arizonie wystarczy, że ktoś wejdzie na moją prywatna posesję i mogę go momentalnie odstrzelić bez pytania, dlaczego chodzi po moim ogrodzie. Ludzie mieszkający tam wieszają na swoich posesjach tabliczki z wizerunkiem broni i napisami w stylu: „Nie dzwonię na 911 (amerykański numer alarmowy). Mam broń i z niej korzystam”. Wiem, że Stany Zjednoczone mają inną kulturę. Kiedy to państwo powstawało, obywatele sami musieli bronić się przed bandytami czy Indianami. Tam to tradycja i stąd inne prawo, stąd popularność kupowania broni. Nie jestem za tym, żeby w Polsce można było bez pozwolenia kupować broń, bo jednak nasze społeczeństwo jest inne niż to amerykańskie, ale zawsze byłem gorącym zwolennikiem samoobrony. Bandyta napadający na mnie czy na moją rodzinę w momencie ataku powinien tracić wszelkie swoje prawa. Jeśli zaatakuje mnie pięściami, a ja trzymam w dłoniach kij lub nóż, to mogę go użyć i jeżeli bandyta straci przy tym życie, to żaden prokurator nic mi nie zrobi. Owszem, sprawę badaliby śledczy, ale jeśli świadkowie mówią, że to ja zostałem zaatakowany, a bandyta nie żyje, to prokurator nie pyta mnie, czy nie mogłem np. odsunąć się, uciec, błagać o litość, zadzwonić po policję i poczekać 10 minut na ich przyjazd, tylko sprawę umarza, a więc nie trafia ona do sądu.

Znajomy zajmujący się sportami walki powiedział mi ostatnio, że bałby się na ulicy uderzyć faceta, który na niego napadł. Wolałby uciec. I to nie ze strachu przed bandytą, tylko ze strachu, że kopnie tylko raz, napastnik upadnie, uderzy głową o chodnik i umrze, a prokurator powie: „Pan powinien sobie zdawać sprawę trenując sporty walki, że może wyrządzić krzywdę drugiej osobie. Stawiam panu zarzuty”. Dlatego mam cichą nadzieję, że przepisy w Polsce zmienią się i to w końcu ofiara uzyska prawa, na jakie zasługuje.

Redaktor Grzegorz Anton

2 Responses to "To bandyta ma bać się ofiary"

Leave a Reply

Your email address will not be published.