To był rok afer!

Afera wokół osoby byłego wicemarszałka Jana Burka miała swoje konsekwencje, ale tylko natury politycznej. Fot. Wit Hadło
Afera wokół osoby byłego wicemarszałka Jana Burka miała swoje konsekwencje, ale tylko natury politycznej. Fot. Wit Hadło

KRAJ, PODKARPACIE. Taśmy, podsłuchy, sztabki złota.

W polityce rok 2014 naznaczony był ogromną ilością afer. I to największego kalibru! Niektóre szybko zostały zamiecione pod dywan, a inne wciąż trwają. Niestety, afery nie ominęły również naszego województwa.

Taśmy prawdy
Największą bezdyskusyjnie była tzw. afera taśmowa, zwana też podsłuchową. W czerwcu tygodnik „Wprost” ujawnił nagrania z warszawskiej restauracji, które po prostu kompromitują najważniejszych w kraju polityków, głównie Platformy Obywatelskiej. W większości mediów trudno było jednak zobaczyć meritum afery, bo ich przekaz skupił się na niecenzuralnych słowach oraz kwestii, kto i po co nagrywał. Tymczasem najważniejsze jest to, co zostało zarejestrowane na taśmach.

Usłyszeliśmy, jak były szef MSW Bartłomiej Sienkiewicz rozmawia z Prezesem NBP Markiem Belką o możliwości dodrukowania pieniędzy, żeby sfinansować ogromny deficyt budżetowy, a de facto pomóc Donaldowi Tuskowi wygrać kolejne wybory w starciu z PiS. Marek Belka postawił jednak warunki (dymisja ministra finansów Jacka Rostowskiego i nowelizacja ustawy o NPB), naruszając tym samym neutralność NBP. I rzeczywiście, Rostowski został odwołany (zastąpił go Mateusz Szczurek), a projekt nowelizacji ustawy o NBP wpłynął do Sejmu.

Wielce wymowna była też rozmowa byłego ministra transportu Sławomira Nowaka i byłego szefa kontroli skarbowej, Andrzeja Parafianowicza. Dotyczyła ona kontroli skarbowej u żony tego pierwszego, która prowadzi gabinet dentystyczny i, jak przyznał sam Nowak, „jedzie od paru lat na stracie, potężnej”. Mąż postanowił porozmawiać o kontroli z byłym generalnym inspektorem informacji finansowej, który przez 6 lat nadzorował służby skarbowe, czyli Parafianowiczem, a ten przyznał, że wiedział już wcześniej o sprawie. – Zablokowałem to – uspokaja Nowaka. Jaki był ciąg dalszy? Otóż w połowie grudnia 2014 roku Prokuratura Okręgowa Warszawa-Praga… umorzyła śledztwo w sprawie tej rozmowy i to w czasie, gdy cała Polska emocjonowała się inną aferą z udziałem trzech posłów PiS.

W kontekście Podkarpacia warto zwrócić uwagę na fragment nagranej na taśmach „Wprost” wypowiedzi ministra skarbu i członka Zarządu Krajowego PO Włodzimierza Karpińskiego: „I ona (minister Bieńkowska – red.) tam powiedziała o jakimś rozwoju ekspansyjno-dyfuzyjnym, czy jakimś wiesz, że powstają silne ośrodki (…) Ta teoria sprowadza się, że na koniec wiesz, ch*j tam z tą Polską wschodnią, nie? Warszawa, Katowice, nie?”.

Podkarpacka ośmiornica
Z kolei na początku lipca wybuchła tzw. afera podkarpacka, zwana również podkarpacką ośmiornicą. Zaczęło się 2 lipca od zatrzymania przez CBA dwóch leżajskich biznesmenów: Mariana D. i Pawła K. – prezesa i wiceprezesa firmy paliwowej. Nazajutrz agenci przeszukali biuro poselskie wiceministra infrastruktury Zbigniewa Rynasiewicza (PO). Tydzień później – 10 lipca – CBA przeprowadziło zmasowaną akcję na Podkarpaciu. Funkcjonariusze przeszukali biuro poselski i dom szefa klubu parlamentarnego PSL Jana Burego, biuro szefa PSL w pow. dębickim Bogusława Płodzienia i gabinet szefowej Prokuratury Apelacyjnej w Rzeszowie Anny Habało, która szybko została zawieszona przez Prokuraturę Generalną. CBA zjawiło się też u prokuratora w stanie spoczynku Zbigniewa Niezgody oraz byłego szefa rzeszowskiej delegatury Urzędu Ochrony Państwa.

O całym śledztwie było głośno głównie za sprawą sztabek złota, którymi mieli korumpować polityków biznesmeni za załatwianie spraw w urzędach państwowych. Prokuratorskie zarzuty usłyszało jak dotąd 5 osób: wspomniani przedsiębiorcy, były dyrektor Lasów Państwowych w Krośnie Edward B., duchowny z Podkarpacia ks. Jan C., a także były proboszcz katedry polowej Wojska Polskiego ks. płk Robert M., u którego agenci CBA mieli znaleźć sztabkę złota.

Co dalej? – Sprawa pozostaje w toku. Prokuratura nie udziela informacji dotyczących planowanych w postępowaniu przygotowawczym czynności z uwagi na konieczność zapewnienia prawidłowego toku śledztwa i dlatego odpowiedź na pytanie dotyczące ewentualnego skierowania wniosków o uchylenie immunitetów parlamentarnych nie może zostać udzielona – informuje nas Piotr Woźniak z prowadzącej to śledztwo Prokuratury Apelacyjnej w Warszawie.

Afera wicemarszałka
W minionym roku głośna afera miała też miejsce w Podkarpackim Urzędzie Marszałkowskim. Jej centralną postacią był były wicemarszałek Jan Burek. Na przełomie kwietnia i maja na jaw wyszły informacje, że Konrad Łoboda jako z-ca dyrektora departamentu społeczeństwa informacyjnego w UM oraz Paweł Stochmal jako z-ca dyrektora Filharmonii Podkarpackiej dorabiali w firmach, które świadczyły swoje usługi na rzecz instytucji marszałkowskich. Co ciekawe, ten drugi jest zięciem wicemarszałka Burka.

Marszałek Władysław Ortyl (PiS) szybko odsunął wicemarszałka od pracy w zarządzie i wszczął wewnętrzną kontrolę. Co wykazała? – Pan Stochmal świadczył różnego rodzaju usługi w Filharmonii Podkarpackiej i 5 razy w Podkarpackim Centrum Edukacji Nauczycielskiej, natomiast pan Łoboda w Filharmonii Podkarpackiej, 2 razy w PCEN, w Wojewódzkiej Bibliotece Publicznej oraz w Muzeum Okręgowym. Łoboda pracował też jako ekspert przy ocenie projektów. W jednym z projektów – związanym z Zespołem Szkół Technicznych w Leżajsku – jako konsultant pojawia się prof. Jan Burek – przedstawił wyniki Ortyl.

Cała afera miała swoje konsekwencje, ale tylko natury politycznej. Jan Burek obraził się na PiS i jako radny niezależny przystąpił de facto, wraz z bohaterem megaafery z 2013 roku – byłym marszałkiem, radnym Mirosławem Karapytą – do opozycji PO-PSL-SLD, dzięki czemu dysponowała ona 1 głosem więcej niż rządząca koalicja. Ale tylko wtedy, gdy obydwaj radni niezależni pojawiali się na sesjach.

***
Wszystkich afer w świecie polityki było, niestety, w zeszłym roku zdecydowanie więcej, m.in. infoafera, afera madrycka, afera Sikorskiego, afera z liczeniem głosów w wyborach samorządowych czy też skandaliczna „wizyta” ABW w redakcji „Wprost”. Wszystkie te afery nie tylko pokazały to, jak daleko nam jeszcze do zachodnich standardów i do prawdziwej demokracji, ale wręcz przesunęły nas na Wschód. A wszystko 25 lat po upadku PRL-u.

Przykre jest również to, że nasze województwo po spektakularnej aferze z byłym marszałkiem w 2013 roku, również i w 2014 roku pokazywane było często w ogólnopolskich mediach przez pryzmat kolejnej afery. Z kolei dalsze losy całej drogi S19 pokażą, czy rządowa doktryna „Ch*j tam z tą Polską wschodnią” nadal obowiązuje.

Arkadiusz Rogowski

8 Responses to "To był rok afer!"

Leave a Reply

Your email address will not be published.