
Historia właścicieli domu w Dylągówce, mieszkających w starym domu położonym nad brzegiem rzeczki Tatyna, rozpoczyna się jeszcze od Podkarpackiego Zarządu Melioracji i Urządzeń Wodnych, gdzie skierowali pierwszy wniosek o umocnienie brzegu rzeki.
– Sąsiedzi, którzy mieszkają tutaj od urodzenia poradzili nam, żebyśmy wystąpili z pismem do ww. instytucji o umocnienie brzegu rzeki. Według ich obserwacji, przez lata brzeg rzeki przesunął się w stronę domu i należałoby go wzmocnić żeby zatrzymać ten proces – opowiada pan Janusz.
Po wysłaniu pisma jeszcze w 2015 roku dostali w odpowiedzi zapewnienie, że szkody zostaną ujęte w planie realizacji robót na lata 2016 – 2017. Instytucja jednak nie podjęła wówczas żadnych działań. Właściciele domu nie zamierzali się poddać i w czerwcu 2018 roku złożyli kolejny wniosek w sprawie – tym razem do Nadzoru Wodnego w Rzeszowie ul. Kwiatkowskiego 2. – Przybyło na miejsce dwóch inspektorów w godzinach pracy, kiedy nie było nas w domu, i oceniło, że nic tutaj nie da się zrobić. Wiemy to z relacji sąsiadów – tłumaczy nam czytelnik. W efekcie właściciele domu otrzymali pismo odmowne z informacją, że powinniśmy we własnym zakresie usunąć drzewa i wzmocnić brzeg rzeki.
O włos od tragedii
Przez zaniedbania urzędników i instytucji o mały włos doszłoby do tragedii podczas ostatniej powodzi. – Woda praktycznie otaczała cały dom. Naderwało sporą część brzegu. Z działki zmyło wszystkie krzewy i drzewka. Na szczęście woda nie dostała się do domu. Cud – relacjonuje pan Janusz. Po ostatnich ulewam rodzina zdecydowała się kolejny raz na oficjalne pismo, które tym razem trafiło do „Wód Polskich”. Sprawę skierowano do Zarządu Zlewni w Krośnie, gdzie czeka na rozpatrzenie lub… kolejną powódź, która tym razem może mieć dużo większe konsekwencję dla rodziny pana Janusza, niż poprzednia.
Co na to „Wody Polskie”?
Zapytaliśmy „Wody Polskie” kiedy i czy planują naprawę szkód. – Na potoku Tatyna mamy cztery zgłoszenia zweryfikowane i potwierdzone. Nasi terenowi pracownicy określili szkody, które będziemy starać się z czasem naprawiać – tłumaczył Krzysztof Gwizdak, rzecznik prasowy Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej w Rzeszowie. Poza zapewnieniem, że szkody zostaną naprawione nie udało nam się ustalić kiedy dokładnie to nastąpi, gdyż po ostatnich powodziach „kolejka” do napraw szkód jest bardzo długa. Pojawiają się jednak wątpliwości, czy aby ponownie rodzina pana Janusza nie pozostanie jedynie z pustymi obietnicami.
Rafał Bolanowski



One Response to "„To cud, że woda nie zniszczyła nam domu”"