
MIELEC. Przewodnicząca ZZ Pielęgniarek i Położnych nie ma wątpliwości, kto odpowiada za zapaść finansową mieleckiej lecznicy.
Szpital Specjalistyczny w Mielcu jest na skraju bankructwa. Aby w ogóle mógł przetrwać, Starostwo Powiatowe będzie musiało pokryć jego wielomilionowe straty. Za tę sytuację stanowiskiem zapłacił dyrektor lecznicy, Leszek Kwaśniewski. Jednak to nie on – zdaniem Jolanty Dul, przewodniczącej Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych – doprowadził do zapaści finansowej szpitala. Kto zatem? O tym poniżej.
Leszek Kwaśniewski stanowisko dyrektora szpitala stracił 8 lutego b.r. Jolanta Dul, przewodnicząca Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych mieleckiej lecznicy, uważa jednak, że to nie on ponosi pełną odpowiedzialność za to co się stało w ostatnim czasie.
– Jeszcze zanim go odwołano, wiedzieliśmy, że sytuacja szpitala z dnia na dzień się pogarsza – mówi nam Jolanta Dul. – Były starosta, pan Zbigniew Tymuła wraz z panem Kwaśniewskim zaklinali jednak rzeczywistość, mówiąc, że wszystko jest w porządku. Że to ma być perełka. Ale my wiedzieliśmy swoje. Gołym okiem było widać, że placówka zadłuża się coraz bardziej. Niestety nikt na to nie reagował. Dziś są długi i jeden wielki chaos.
„Chcieli mnie zwolnić z pracy”
Nasza rozmówczyni nie ma żalu do Leszka Kwaśniewskiego za to, że ten próbował ją zwolnić z pracy w okresie… świąt Bożego Narodzenia: – Wcale nie byłam skonfliktowana z dyrektorem, nie mogę tego powiedzieć – zaznacza. – Miałam stracić pracę, ale to nie z jego inicjatywy. – Dziś z perspektywy czasu mogę powiedzieć, że dyrektor był w szpitalu, ale to nie on rządził, tylko pan starosta. Nie mam więc pretensji do pana Kwaśniewskiego.
– Powodem zwolnienia mnie z pracy miały być wpisy w mediach społecznościowych, które miałam umieszczać w pracy na szpitalu. Mój adwokat przewertował całą historię mojej aktywności na Facebooku i okazuje się, że nic nie udostępniałam w godzinach pracy. To była taka typowa nagonka na moją osobę motywowana chyba zemstą – zastanawia się.
„Chcemy dyrektora, nie figuranta”
Jak pracownicy podchodzą zapowiadanych cięć w szpitalu? – Ja o oszczędzaniu słyszę od wielu lat. Ciągle ich szukają i nie mogą ich znaleźć – ironizuje liderka ZZ. – Nie wierzę, że wynajdą nagle pigułkę uzdrawiającą. Nie ma na to szans. Trzeba zaczął od góry i skończyć na dole. Dziś wygląda to tak, że każdy sobie rzepkę skrobie. W końcu powinien tu przyjść jakiś dyrektor – nie jakiś znajomy czy po linii politycznej, tylko autentyczny fachowiec.
Mówi się o powrocie do szpitala jego byłego dyrektora, Leszka Kołacza. – Też słyszymy takie plotki – potwierdza Jolanta Dul. – Ale nawet gdyby wygrał konkurs, to ja bym nie powierzyła mu tego stanowiska. Pamiętam, że został on zwolniony z naszej placówki za to, że narobił długów. T teraz ktoś taki ma przyjść, żeby szpital ratować? Bądźmy poważni. Przez kilka miesięcy dyrektorem naszego szpitala była pani Ewa Korpanty, która znała się na rzeczy. Nie wiem, dlaczego ją zwolniono. Może kogoś nie posłuchała, nie dała się sterować?
Paweł Galek



3 Responses to "„To nie dyrektor rządził szpitalem”"