– Jestem tolerancyjny, ale zwycięstwo „kobiety z brodą” podczas festiwalu Eurowizji to już za wiele. Nic z tego nie rozumiem – można było usłyszeć od niejednej osoby o werdykcie jury najpopularniejszego muzycznego festiwalu w Europie.
Spieszę Państwa uspokoić, że Wasza dezorientacja jest tylko przejściowa. Wasz dyskomfort nie będzie trwał długo, gdyż dokonująca się na naszych oczach rewolucja obyczajowa w Europie nabiera tempa, i ci, którzy dziś myślą nie tak jak powinni, za jakiś czas będą mieli słuszne, postępowe poglądy. Bo ich „uświadomieniu klasowemu” służą właśnie tego rodzaju wybryki, jakizwycięstwo 25-letniego Austriaka Thomasa Nurwitha o prowokacyjnej ksywce Chonchita Wurst (po polsku Konczita Kiełbasa), który jest drag queenem, czyli reprezentuje odmianę transwestycyzmu bez poddawania się operacji zmiany płci.
A rewolucja polega m.in. na tym, by kanony cywilizacji chrześcijańskiej zastąpić nowymi, laickimi, w imię źle pojętej tolerancji i wolności. Zjawiska, które niegdyś przynależały do bohemy artystycznej (dekadentyzm, używki, swoboda seksualna), do cyrku (karły, clowni i wygłupy) i do seksualnych subkultur (seks jako podstawowy wyznacznik ludzkiej tożsamości) teraz mają stać się normą, czymś pożądanym.
Zwycięstwo Chonchity Wurst jest podarkiem dla tych, którzy uważają, że tylko putinowska Rosja może uratować Europę przed moralną zgnilizną. My w Polsce wiemy, że to kłamstwo. Ale Polacy mogą czuć się oszukani także w innym względzie: głosowaliśmy za przystąpieniem do UE nie dlatego, że chcieliśmy zmiany norm obyczajowych, ale dlatego, że uważaliśmy, iż należymy do Europy, że takie standardy, jak godność ludzka, wolność słowa, demokratyczne wybory, prymat prawa nad siłą, mogą być naszym udziałem i że zjednoczona Europa będzie gwarantem naszej niepodległości i dobrobytu. Dziś okazuje się, że wbrew sobie głosowaliśmy przede wszystkim za kolorową, poprzebieraną w prowokacyjne ciuszki Europą.
Piotr Samolewicz



10 Responses to "To nie jest dowcip z brodą"