
Miałem kiedyś przyjemność zapowiadać koncerty Aloszy Awdiejewa, polskiego aktora filmowego, pieśniarza i kabareciarza rosyjskiego pochodzenia, o którym mówią, że to człowiek-instytucja, człowiek-orkiestra, człowiek kultury i nauki. Bo jest wspaniałym artystą, a jednocześnie profesorem UJ. To dość niezwykłe połączenie, choć sam Alosza, z którym mam zaszczyt być po imieniu, wytłumaczył mi, że nie widzi w tym nic nadzwyczajnego.
„To zabobon, że naukowiec nie może być np. muzykiem. Przecież Einstein grał na skrzypcach, a kardynał Ratzinger, późniejszy papież, wspaniale grał Mozarta na fortepianie. Nasz kochany papież Jan Paweł II znakomicie śpiewał. Przykłady można mnożyć. Ja na scenie jestem takim samym naukowcem, jak na uczelni, bo na scenie także trzeba myśleć, a w nauce mieć poczucie humoru. Naukowiec bez poczucia humoru to coś potwornego”.
Do Polski Awdiejew przyjechał w 1967 r. i już tu pozostał. A wiecie dlaczego? Swego czasu tłumaczył, że gdy znalazł się w Krakowie i na plantach ujrzał piękne róże, pomyślał sobie, że to musi być piękny kraj, skoro nikt tych róż nie ukradł.
Po jednym z koncertów poprosiłem go o wywiad dla PAP, na co chętnie przystał, mimo że zaproponowałem rozmowę o… polityce i politykach. „Zawsze mówiłem, że polityk im dłużej rządzi, tym staje się bardziej zdegenerowany” – krótko orzekł Alosza.
Dlaczego nagle przypomniałem sobie tę właśnie rozmowę? Otóż dlatego, że ta opinia wyjątkowo – choć teraz dużo bardziej drastycznie – pasuje do Putina, zdegenerowanego KGB-owca, który od bardzo dawna strasznie rządzi Rosją, występując w różnych rolach. A ostatnio – zdaniem już nie tylko prezydenta Joe Bidena – w roli zbrodniarza wojennego.
Niedawno w wywiadzie dla „Faktu”, Awdiejew stwierdził, że jest „pełen odrazy do Putina” i ma ogromne współczucie dla Ukraińców. „Radzę Rosjanom, by przegrali wojnę z Ukrainą. Aby poddali się i odeszli. Inaczej Rosja skazana jest na nędzę”. Zaś w rozmowie z „GW” przypomniał znamienne zdanie, które już kiedyś wypowiedział: „Ktoś podpieprzył moją Rosję”.
Wracam jeszcze na moment do mini-fragmentów mego wywiadu z Aloszą:
„Ja zawsze interesowałem się polityką – zaznaczył. – Słuchałem „wrogich” radiostacji, żeby dowiedzieć się, czy w ogóle doczekam kresu komunizmu. Trochę, jak w tym żydowskim kawale, kiedy to Żyd wyszedł na Plac Czerwony, spojrzał i orzekł: To nie może trwać wiecznie, to musi pierdolnąć!”
I tak się wkrótce stało. A Putin także nie może trwać wiecznie. Więc przypomnienie urywków mojej dawnej rozmowy z Aloszą, to taka nieśmiała próba, by do tragicznych wydarzeń, jakich jesteśmy świadkami, dodać bodaj odrobinę tych jego wysublimowanych przemyśleń. Żeby choć trochę nam ulżyło.
Jan Miszczak



6 Responses to "To nie może trwać wiecznie"