To więcej, niż ostrzeżenie

Axtone Sprężynownia to niespełna sto zatrudnionych osób. Ich strajk może się rozlać na całą HSW. Fot. Jerzy Mielniczuk
Axtone Sprężynownia to niespełna sto zatrudnionych osób. Ich strajk może się rozlać na całą HSW. Fot. Jerzy Mielniczuk

STALOWA WOLA. Pracownicy zaczęli domagać się udziałów z zysku, a to nie podoba się pracodawcy.

Dwie godziny stał w poniedziałek Zakład Narzędziownia HSW, należący do grupy Axtone. Pracownicy chcą podwyżek płacy. Pracodawca jest gotów na nie, ale na poziomie niezadowalającym pracowników. – Lepiej, żeby panowie z Axtone potraktowali strajk ostrzegawczy poważnie – ostrzega Henryk Szostak, przewodniczący Solidarności w Hucie Stalowa Wola.

Sprężynownia była jednym z mniejszych wydziałów HSW. Jej pracownicy nigdy nie narzekali na zarobki, bo firma zawsze miała zyski. Po sprzedaży Axtone też jest „nad kreską”. Płace załogi jednak się zatrzymały.

Porozmawiali, ale tylko z telewizją
– My nie mamy żadnych wygórowanych żądań – zaznacza Andrzej Czernik z NSZZ „S”. – Zależy nam tylko na tym, żeby wypracowany przez nas zysk przynajmniej w części rekompensował pracę.

Związkowcy reprezentujący załogę domagali się dodatków do premii i płacy zasadniczej. Pracodawca nie chciał o tym rozmawiać. Po długich targach został powołany negocjator. Była nim Małgorzata Holska z rządowej listy. Jej misja nie zbliżyła stron. Powstał protokół rozbieżności. Strona związkowa chciała 250 zł podwyżki. Pracodawca był gotów dać 200 zł, ale przy jednoczesnym zamrożeniu wszelkich rozmów o płacach na dwa lata. Prezes spółki nie podpisał protokołu. W piątek odbył się krótki wiec załogi. Na nim podjęta została decyzja o dwugodzinnym strajku ostrzegawczym.

To pierwszy od wielu miesięcy strajk na Podkarpaciu. Sprężynowców poparła cała załoga HSW i wszystkie związki zawodowe. Jako nielegalny uznaje go tylko zarząd Axtone. Strajkujący zatrzymali zakład na dwie godziny pierwszej poniedziałkowej zmiany. – Żeby nie było większych strat – mówili związkowcy. Przed godz. 9 do okupującej bramę załogi wyszedł dyr. Sławomir Mynarek. Jak się okazało, tylko po to, żeby na rozmowę zaprosić… ekipę miejscowej telewizji.

jam

Leave a Reply

Your email address will not be published.