
BEZMIECHOWA, pow. leski. Jest raport z wypadku szybowca, w którym zginął 44-letni pilot z Sanoka.
Jest wstępny raport w sprawie tragicznego wypadku szybowca w Bezmiechowej. Z dokumentu wynika, że szybowiec rozbił się, bo pilot zbyt późno reagował na polecenia instruktora. W wypadku zginał 44-letni pilot z Sanoka.
To wstępne wyniki raportu Państwowej Komisji Badań Wypadków Lotniczych, która badała przyczyny i okoliczności wypadku w Bezmiechowej, do którego doszło pod koniec października.
Zdaniem Krzysztofa Rutkowskiego z PKBWL, stan techniczny szybowca nie budził zastrzeżeń. Przed startem i w trakcie lotu wszystkie układy sterowne były sprawne. Pilot miał licencję i komplet aktualnych badań lekarskich.
Tragiczny lot trwał zaledwie dwie minuty. 44-letni sanoczanin wystartował kilka minut po godz. 12. Start i pierwsza faza lotu przebiegły bez zakłóceń. Pilot był w stałym kontakcie z instruktorem, który na bieżąco udzielał mu wskazówek. Pilot się do nich stosował, ale polecenia wykonywał z lekkim opóźnieniem i to, zdaniem Rutkowskiego, było główną przyczyną wypadku.
– Instruktor wielokrotnie ostrzegał pilota przed manewrem skrętu. Pilot po prostu nie reagował odpowiednio szybko na jego polecenia, dlatego lot tak się skończył – potwierdza Rutkowski.
W trakcie zakrętu szybowiec zahaczył prawym skrzydłem o wierzchołek topoli rosnącej w zagajniku przed lasem, wytracił prędkość i prawie pionowo wbił się w zbocze. Pilot, 44-letni sanoczanin, zginął na miejscu.
Mężczyzna był w trakcie szkolenia do uzyskania uprawnień w lotach żaglowych. To był jego drugi ćwiczeniowy lot. Uprawnienia na latanie szybowcem miał od 2009 roku.
Do wypadku doszło 28 października na szybowisku w Bezmiechowej koło Leska. Niezależnie od Państwowej Komisji Badań Wypadków Lotniczych sprawę bada leska prokuratura, która podejmie decyzję, czy wszcząć w sprawie śledztwo. Najprawdopodobniej sprawę umorzy, bo do wypadku doszło z przyczyny pilota.
Martyna Sokołowska


