
BIESZCZADY. Drewniany dom spłonął doszczętnie. Uciec zdołał tylko jeden mężczyzna.
W nocy z piątku na sobotę w miejscowości Smolnik w powiecie sanockim w pożarze drewnianego domu zginęły 4 osoby. Z płonącego budynku udało się wydostać jedynie 47-letniemu mężczyźnie, który z poważnymi poparzeniami trafił do szpitala.
Dyżurny sanockiej policji został powiadomiony o pożarze przed północą. Na miejsce przyjechały Jednostki Ratowniczo-Gaśnicze z Sanoka, a także jednostki Ochotniczej Straży Pożarnej z Komańczy, Rzepedzi i Tarnawy Dolnej.
Mimo akcji gaśniczej dom spłonął doszczętnie, a po dogaszeniu zgliszczy znaleziono zwęglone ciała czterech osób – dwóch kobiet w wieku 87 i 47 lat oraz dwóch mężczyzn w wieku 58 i 23 lat.
Uratować zdołał się tylko 47-letni mężczyzna, który wyskoczył przez okno. Uległ jednak bardzo poważnym poparzeniom i trafił do kliniki oparzeń w Łęcznej koło Lublina. – Najprawdopodobniej zorientował się w miarę wcześnie, że pożar zaczął się rozwijać i zdążył wyjść na zewnątrz – relacjonował na antenie TVN24 mł. bryg. Grzegorz Oleniacz ze straży pożarnej w Sanoku.
W budynku, który spłonął, mieszkała 7-osobowa rodzina, ale dwie osoby przebywały w dniu pożaru poza domem. Dzień wcześniej odbył się pogrzeb jednego z członków rodziny. Drewniany dom stał przy głównej drodze.
Wydarzenie poruszyło mieszkańców niewielkiego Smolnika, leżącego w dolinie Osławy koło Nowego Łupkowa. Nikt we wsi nie chce rozmawiać na temat tragedii. W sobotę rano przy zgliszczach pojawiły się pierwsze znicze. Rodzina była znana w Smolniku, zajmowała się działalnością artystyczną, utrzymywała się z wyrobu rzeźb drewnianych.
Na razie nie wiadomo, co było przyczyną pożaru. Ma to wyjaśnić prowadzone postępowanie. Najczęściej przyczynami podobnych tragedii są wady instalacji elektrycznych oraz niedrożne przewody kominowe.
TVP/TVN24/ar, ps
[print_gllr id=165712]


