Tralalala, tak dwóch Jarków Polską gra…

Co prawda każdy wyznawca PiS-u, bo trudno inaczej nazwać stan umysłu i emocji członków i sympatyków tej partii – dałby się pokroić za to, że Jarosław jest w Polsce tylko jeden – taki liczący się, ale prawda jest zgoła inna. Powszechnie wiadomo, że Jarosław Kaczyński, prezes PiS, oficjalna polska szara eminencja dla niepoznaki zwana też wicepremierem i ministrem ds. bezpieczeństwa, władzą się dzielić nie lubi i – wg niektórych na szczęście, a wg innych wręcz przeciwnie – nie musi. To jednak nie do końca prawda, bo choć Kaczyńskiemu i jego świcie spędza to sen z powiek PiS, to jednak nie jest Zjednoczona Prawica. Jarosław Kaczyński zmuszony jest współrządzić wraz z koalicjantami, a to automatycznie wymusza może nie aż sympatię czy szacunek dla nich, ale udawanie, że się z nimi jakoś liczy. A koalicjantów Jarosław Kaczyński ma niełatwych. Jeden to Solidarna Polska Zbigniewa Ziobry. Niby teraz Ziobro jest w miarę „grzeczny”, ale Kaczyński na pewno pamięta mu dawną „zdradę”, no i to, że Ziobro umie ostro negocjować, gdy chodzi o dobre miejsca na listach wyborczych dla jego ludzi. No i nie lubi się z premierem Mateuszem Morawieckim i to tak bardzo nie lubi, że wyrażenie „nie lubić się” jest tu czystym eufemizmem. Drugi koalicjant wydawał się zrazu znacznie bezpieczniejszy. Co prawda lider Porozumienia Jarosław Gowin też jest niejako zdrajcą, bo wszak kiedyś był przecież po stronie i nawet w rządzie największego wroga, którego Kaczyński najbardziej się boi – czyli Donalda Tuska. Ale jakiś taki milszy wydawał się niż Ziobro…A tymczasem to właśnie Jarosław Gowin totalnie ośmieszył rząd Morawieckiego w zeszłym roku, kiedy to wystąpiwszy z niego ostatecznie doprowadził do tego, że prezydenckie wybory tzw. kopertowe ostatecznie nie odbyły się w maju zeszłego roku. Wtedy to wydawało się, że los Zjednoczonej Prawicy i większości popierającej w Sejmie rząd wisi na włosku. Wiadomo było jednak, że Gowinowi nie opłacało się wówczas politycznie doprowadzać do upadku rządu Morawieckiego i przedterminowych wyborów. Kaczyński chciał się Gowina pozbyć i posłać go w polityczny niebyt przy pomocy niejakiego Adama Bielana, czyli PiS-owskiego konia trojańskiego w szeregach Porozumienia, ale Bielan i kilku popierających go ludzi byli zwyczajnie za głupi na to, by wyeliminować Gowina z politycznej gry. Bo Jarosława Gowina można nie lubić, można śmiać się z jego „głosowałem, ale się nie cieszyłem”, czy z tego, że jest jedynym na Ziemi człowiekiem z kręgosłupem z żelatyny, ale nie można mu odmówić trzech rzeczy. Mianowicie tego, że ma dobry głos i niezłą prezencję oraz tego, że jest naprawdę szczwanym lisem polskiej polityki i z uśmiechem potrafi trzymać w szachu swego imiennika i wodza PiS-u. Ba, czasem ma się wrażenie, że Gowin się celowo nad Kaczyńskim pastwi. Jak choćby teraz, gdy zatrudnił w piątek w swoim ministerstwie pracy, rozwoju i technologii Annę Kornecką. Tę samą, którą z wiceministra w tymże resorcie w środę „wywalił” premier Morawiecki za powiedzenie na antenie TVN24 dzień wcześniej kilku słów prawdy o Polskim Ładzie. W zasadzie J. Kaczyński nie powinien być zaskoczony, bo wszak jego partia wręcz słynie z kumoterstwa i nepotyzmu i dla „swoich” zawsze znajdzie się w kierowanych przez PiS-owskich działaczy samorządach, instytucjach i spółkach praca, ale takie jawne zlekceważenie Morawieckiego i jego samego musiało Kaczyńskiego ostro zaboleć. A Gowin wcale nie odpuszcza. – Nie poprzemy zmian podatkowych, zmian w finansowaniu samorządów i zmian w prawie medialnym bez uwzględnienia naszych postulatów. Od tego uzależniamy nasze pozostanie w Zjednoczonej Prawicy” – oświadczyło kierownictwo Porozumienia. – W polityce jesteśmy po to, aby budować lepszą przyszłość dla Polski i Polaków, a nie trwać przy władzy za wszelką cenę – zadeklarowało. A więc Gowin znów postraszył Kaczyńskiego tym, że może on stracić władzę. Ta perspektywa jest dla wodza PiS-owców naprawdę przerażająca, a Gowin – znów – zdaje się bawić strachem swego wciąż jeszcze koalicjanta. On gra teraz dla siebie i zbija swój kapitał polityczny …A co z Polską, z obywatelami, z rodakami? A kogo to obchodzi? Bo na pewno nie dwóch Jarków, którzy toczą swoją grę.

Redaktor Monika Kamińska

9 Responses to "Tralalala, tak dwóch Jarków Polską gra…"

Leave a Reply

Your email address will not be published.