
KRAJ. Szymon Hołownia gorzko o czwartkowej konferencji Episkopatu na temat pedofilii w Kościele.
– Oglądając tę konferencję miałem wrażenie, że oglądam transmisję z samobójstwa. Na szczęście – nie wiary – napisał na swoim profilu na Facebook’u Szymon Hołownia, komentując konferencję prasową Konferencji Episkopatu Polski na temat pedofilii w Kościele. – (…) nie potrzebuję już żadnych innych dowodów na to, że istnieje inteligentne życie na innych planetach. Nasz Episkopat bez wątpienia jest inteligentny, bez wątpienia żyje – i to całkiem nieźle. I bez wątpienia żyje na innej planecie – stwierdził dziennikarz.
– Naprawdę trzeba wybitnego antytalentu medialnego i zupełnego braku społecznego słuchu, by tę sprawę rozgrywać w ten sposób. Wtedy kiedy trzeba mówić jasno, twardo i krótko, pokazać ludzką twarz, choć cień ludzkich emocji, choć promil spontaniczności i odruchu Samarytanina – rzucić wszystko i iść bandażować zranionych, dostajemy wykład nowego-starego szefa KEP o ogólnie trudnej sytuacji dzieci na świecie (więc co z tego, że my wytropimy zło, jak inni nie wytropią), spiskowe teorie o mrocznych interesach baronów antykoncepcji, o tym, że komuś zależy na „poderwaniu autortetu” i „zaufania do hierarachii”, oraz jakże pożądne w tej właśnie chwili refleksje terminologiczno – historyczne o nazistach i komunistach (…). Ach, byłbym zapomniał: jeszcze te ezopowym językiem rzeźbione frazy o tym, by koniecznie nie zapomnieć o miłosierdziu wobec sprawców – pisze Szymon Hołownia.
Podkreślił, że oczekuje, że każdy z przypadków takiej zbrodni w Kościele zostanie ujawniony. – Moje oburzenie nie zależy tu jednak od tego, czy okaże się, że jest ich 10 czy 10.000. Wystarczy, żeby był jeden i był potraktowany tak, jak – jak widać – bywa traktowany: z przenoszeniem księdza po parafiach, zasłanianiem się paragrafami, kombinowaniem w komunikacji, żeby broń Boże nie wypowiedział się biskup, tylko rzecznik, żeby nic nie było konkluzywne, bo przecież jak coś powiemy jaśniej, to się księża poobrażają i jeszcze ktoś odniesie wrażenie, że myśmy ulegli naciskom – zaznacza Szymon Hołownia.
Dziennikarz zwraca uwagę, że przecież są duchowni, którzy wręcz przeciwnie – chcieliby otwartego podejścia do problemu. – (…) chcieliby poczuć, że mają nad sobą prawdziwych przywódców ludu, gotowych na – wreszcie bezwarunkowe – „przepraszam”, na wzięcie odpowiedzialności, a nie zaplątanych do imentu we własne okrągłe słowa kościelnych polityków – sugeruje.
Publicysta porównuje nawet postępowanie KEP do samobójstwa. – Episkopat Polski – piszę to z pełną odpowiedzialnością – zrobił w ostatnich latach wszystko (…) by ostygła we mnie wiara w Kościół. Ale ja jej nie stracę (…). Dobrze wiem, że nie ma już „Polskiego Kościoła”. Jest ten konkretny wierzący i prawy biskup, ta konkretna parafia, ten konkretny Kościół lokalny – ocenia.
– Wspomnicie moje słowa: nie trzeba gejów, wilczych oczu Tuska z Junckerem i Sorosem razem wziętych, kartkówek z masturbacji i islamistycznych kaznodziejów: laicyzację zrobimy sobie sami: Konferencja Episkopatu Polski i my, polscy katolicy. A jak już spełni się to proroctwo księdza Ratzingera z lat 60./70. XX wieku, że Kościół w Europie oczyści się ze wszystkiego: polityki, władzy, majątku, poczucia wpływu i zostanie malutka garstka ludzi, którzy odzyskają zdolność zachwycania innych świeżością Ewangelii, wtedy się zorientujemy: kurczę, przecież myśmy to wszystko wtedy wiedzieli, Bóg posłał nam nawet proroków – kwituje.
wk



6 Responses to "Transmisja z konferencji KEP jak transmisja z samobójstwa"