
IV LIGA. JKS odżył na wiosnę. Pogłębia się za to kryzys Crasnovii, która nie wygrała już od miesiąca
“JKS nigdy nie spadnie” – cieszyli się głośno w kręgu zawodnicy z Jarosławia, po wygranym meczu w Krasnem. Gości do niespodziewanego zwycięstwa poprowadził grający trener Paweł Załoga, który piekielnie mocnym strzałem z 35 metrów otworzył wynik.
O pierwszej połowie można napisać tylko tyle, że się odbyła. Zabrakło sytuacji bramkowych, a kompletnie nieporadni gospodarze zamiast starać się poukładać swoją grę, zaczęli się między sobą sprzeczać. Po przerwie wzajemne pretensje przerodziły się w stracone… bramki.
Najpierw Adriana Rauzę przechytrzył Paweł Załoga. Grający “opiekun” gości trafił z rzutu wolnego w samo okienko. Z 35 metrów! Szybko podwyższył celną główką Bartłomiej Raba, a płaskim strzałem gospodarzy dobił jego imiennik Gliniak.
JKS dominował w środku pola i był bardziej zawzięty, dzięki czemu wygrał. Crasnovia przeszła obok meczu, a szczególnie zagubiony wydawał się Adrian Rauza. Bramkarz Krasnego, zastępujący między słupkami kontuzjowanego Pawła Jońca, niepewnie interweniował na przedpolu, a szczególnych trudności nastręczały mu wysokie piłki posyłane z głębi pola. Zamiast łapać, wybijał je nad poprzeczkę, wyraźnie nie chcąc zyskać miana nadanego Tomaszowi Kuszczakowi.
CRASNOVIA 0
JKS Jarosław 3
(0-0)
0-1 Załoga (65.)
0-2 Raba (68.)
0-3 Gliniak (73.)
CRASNOVIA: Rauza – Drapała, Baran, A. Burak, Kot, Parys, Kędzierski, Rozborski, A. Szczepański (46. Górak), Pietrasiewicz (46. Stępień), Smężeń (68. Worosz).
JKS: Kaczmarek – Żaczek, Załoga, Puńko, Sobczak, Soczek, Bańka, Raba, Kubas (65. Gliniak), Kania (73. Pietryna), Jurczak.
Sędziował Tomasz Jagieła (Krosno). Żółte kartki: Żaczek, Kania. Czerwona kartka: A. Burak (za dwie żółte). Widzów 80.
tc


