
GKS TYCHY – SIARKA TARNOBRZEG. Aż do 84 minuty na najnowocześniejszym, zbudowanym za 130 mln zł, stadionie na Śląsku pachniało sporą niespodzianką. Wtedy dał znać o sobie rezerwowy Piotr Okuniewicz.
Napastnik „Trójkolorowych” płaskim strzałem pokonał Pawła Pawlusa i wyjątkowo skromna (jak na tyskie warunki) publika oszalała ze szczęścia. Okuniewicz okazał się dżokerem w talii Kamila Kieresia, trenera też należy pochwalić za intuicję, ale prawdziwym bohaterem spotkania był Mariusz Zganiacz. 31-letni pomocnik mający za sobą 180 występów w ekstraklasie (Legia, Odra Wodzisław Śl., Korona, Piast) asystował przy obu bramkach. Tomaszowi Boczkowi idealnie zagrał na głowę, Okuniewicz zaś otrzymał prostopadłe podanie o jakim marzy każdy napastnik.
To było zresztą starcie dwóch światów. Tyszanie z największym budżetem i zawodnikami z bogatą przeszłością kontra siarkowcy. Walczący w mieście o przyszłość swoją i całego klubu, od miesięcy czekający na wypłaty. Zaległości wobec piłkarzy, trenerów i pracowników klubu wynoszą już 320 tysięcy zł. Kilka dni temu akcjonariusze Spółki Akcyjnej Siarka zorganizowali spotkanie, na którym dyskutowano, m.in. w obecności prezydenta Tarnobrzega Grzegorza Kiełba, w jaki sposób można pomóc klubowi. Przełom nie nastąpił, lecz nie ma wątpliwości, że próba porozumienia ponad podziałami to jedyna słuszna droga. – Chcemy odciąć grubą kreską to co było złe w kontaktach z miastem. To jest nasz partner, bez niego trudno będzie funkcjonować – podkreślał gospodarz spotkania Dariusz Dziedzic. Trener Włodzimierz Gąsior dzielił się natomiast swoimi doświadczeniami. – Nie zgadzam się, żeby wycofać drużynę z drugiej ligi i zaczynać od zera w czwartej. Przeżyłem podobną sytuację w Stali Mielec. W ten sposób zostanie zniszczone to, co było budowane przez lata – ostrzegał.
Po meczu w Tychach szkoleniowiec Siarki powtarzał: – Jestem dumny z moich piłkarzy. Miał powody, bo ci rzeczywiście zaprezentowali się z bardzo dobrej strony i napędzili faworytowi stracha. Przez ponad godzinę prowadzili, po golu strzelonym z karnego przez Marcina Stefanika. I kto wie, czy nie wróciliby do domu ze zdobyczą, gdyby nie druga żółta kartka dla Jakuba Więcka. W ostatnim kwadransie Siarka broniła się w dziesiątkę i nie dała rady powstrzymać tyskiej nawałnicy. – Wyszarpaliśmy to zwycięstwo – przyznawali jednak w obozie gospodarzy – Rywale podyktowali naprawdę trudne warunki.
GKS Tychy 2
SIARKA Tarnobrzeg 1
(0-1)
0-1 Stefanik (45. – karny), 1-1 Boczek (64.), 2-1 Okuniewicz (84.)
GKS: Florek – Grzybek, Boczek, Tanżyna, Mączyński (58. Wodecki), Szczęsny (90. Błanik), Zganiacz, Bocian (61. Dymowski), Duda, Radzewicz – Grunt (71. Okuniewicz).
SIARKA: Pawlus – Stępień, Waleńcik, Stefanik, Kościelny, Koczon (71. Korzępa), Stromecki (90. Buczek), Więcek, Domański, Jakubowski (68. Chłoń) – Martuś (75. Przewoźnik).
Sędziował: Tomasz Białek (Drezdenko). Żółte kartki: Wodecki, Zganiacz – Waleńcik, Więcek. Czerwona kartka: Więcek (73., za drugą żółtą). Widzów: 4100.
tsz


