Trudne losy „Historii Roja”

„Historia Roja” to pierwszy film o Żołnierzach Wyklętych. Fot. Materiały dystrybutora
„Historia Roja” to pierwszy film o Żołnierzach Wyklętych. Fot. Materiały dystrybutora

KULTURA. Nareszcie na ekranach kin.

W piątek na ekrany kin wchodzi po wieloletniej batalii pierwszy film o Żołnierzach Wyklętych – „Historia Roja”.  Inspiracją do nakręcenia obrazu stały się losy Mieczysława Dziemieszkiewicza ps. Rój, młodego żołnierza polskiego podziemia antykomunistycznego.

„Roja” zrealizował reżyser i scenarzysta Jerzy Zalewski, autor filmów fabularnych „Czarne słońca”, „Gnoje” i dokumentalnych „Tata Kazika”, „Obywatel Poeta”.

Jak opowiada Jerzy Zalewski, tematem „Roja” zajął się już w latach 90. tych ubiegłego wieku, ale wtedy film o Żołnierzach Wyklętych nie wchodził w grę. Zalewskiego zainspirowały materiały otrzymane od Jana Białostockiego, wnuka pierwszego dowódcy Narodowych Sił Zbrojnych – Ignacego Oziewicza, który prywatnie nagrywał wspomnienia Żołnierzy Wyklętych.

Obraz powstawał jak po grudzie. Reżyser pierwszą wersję montażową „Roja” przedstawił 1 marca 2011 r. Została ona odrzucona przez TVP. W 2012 roku z produkcji filmu wycofał się Polski Instytut Sztuki Filmowej i zażądał zwrotu 2 mln zł dotacji. Sprawa jest w sądzie. Z filmu swoje nazwisko wycofał sądownie także pisarz Wacław Holewiński. Był autorem zmienionej później przez reżysera wersji scenariusza. O filmie zrobiło się cicho na trzy lata. Gdy reżyser zdobył pieniądze, oddłużył budżet i dokończył produkcję.

Jaką historię opowiada Zalewski? Wiosną 1945 roku 20-letni Mieczysław Dziemieszkiewicz, pseudonim Rój, traci starszego brata, dowódcę oddziału Narodowych Sił Zbrojnych na Mazowszu, zamordowanego przez żołnierzy sowieckich. Wraca w rodzinne strony i wstępuje do NZW. Jako dowódca oddziału partyzanckiego przez kolejnych 6 lat kontynuuje walkę o wolną Polskę, siejąc postrach wśród funkcjonariuszy UB i kolaborantów. Komunistyczne władze robią wszystko, aby namierzyć i zlikwidować wroga.

Film nie wzbudza zachwytów recenzentów filmowych. „Jerzy Zalewski zrobił film szczery. Widać, ile włożył w niego serca i własnej duszy. Cenię to jako widz, choć jako krytyk filmowy nie mogę przemilczeć ułomności jego dzieła. (…) Głównym problemem tego filmu jest brak wizjonerstwa Zalewskiego i sprawnej reżyserskiej ręki. Możliwe, że jest to spowodowane wieloletnimi przeszkodami produkcyjnymi. Widać, że ta historia miała wielki potencjał” – napisał Łukasz Adamski na portalu wNas.pl.

ps

Leave a Reply

Your email address will not be published.