
KROSNO. – Chciał mnie zarżnąć jak świniaka – twierdzi pokrzywdzona
Na środę, 15 lipca, zaplanowano kolejną rozprawę w procesie Stanisława S. (17 l.) oskarżonego o usiłowanie zabójstwa matki swego znajomego. S. rzucił się z nożem na Elżbietę T. (41.) i zadał jej 14 ran kłutych. Cudem przeżyła. Według prokuratury, to była zaplanowana zbrodnia.
Tak twierdzi także pokrzywdzona kobieta. Za usiłowanie zabójstwa Stanisławowi S. grozi kara od 8 do 25 lat więzienia lub nawet dożywocie.
Do tragicznego zdarzenia doszło 13 czerwca 2014 roku w jednym z mieszkań w bloku przy ulicy Bohaterów Westerplatte w Krośnie. Proces w tej sprawie ruszył 16 grudnia 2014 roku w Sądzie Okręgowym w Krośnie. Wg śledczych, tego dnia 17-letni S. zabrał z domu nóż o długości ostrza 12 cm, wypił kilka piw i udał się pod wspomniany blok, aby zemścić się na znajomym za zatrzymanie starszego brata w związku z posiadaniem narkotyków. Ów znajomy zeznawał ponoć w tej sprawie i właśnie o to napastnik miał do niego pretensje.
– 13 czerwca to był najgorszy dzień w moim życiu, moich dzieci też – przyznała ze łzami w oczach Elżbieta T. – Ok. godz. 21 zadzwonił domofon. Oskarżony podał się za Mateusza H., który często przychodził do nas. Pytał o syna Kamila. Tłumaczył, że pilnie musi się z nim spotkać. Gdy oznajmiłam, że syna nie ma, zaczął nalegać, wręcz mnie błagać, abym go wpuściła do mieszkania, bo chce ze mną porozmawiać. Zadzwoniłam do Kamila, który powiedział, abym wpuściła kolegę do środka, skoro to takie ważne. W międzyczasie syn zadzwonił do Mateusza, a potem do mnie, lecz nie zdążyłam odebrać telefonu, bo już wcześniej wpuściłam S. Gdy zobaczyłam Staszka, zdążyłam zapytać: Co kombinujesz? On podszedł do mnie, wyciągnął nóż z kieszeni i zadał silny cios w klatkę piersiową. Poczułam potworny ból – relacjonowała pokrzywdzona. Następne ciosy padały na ręce, głowę i ucho. S. zadawał też ciosy innym narzędziem. W pewnym momencie uciekłam, on za mną biegł, próbował dalej zadawać ciosy. Krzyczałam, wzywałam pomocy – zeznała. Znalazła schronienie u sąsiadki.
Stanisław S. twierdzi, że niewiele pamięta. – Przed zdarzeniem, około godziny 16 byłem wraz z kolegami na ognisku w okolicy Krościenka Wyżnego. Wypiłem sześć lub siedem piw z jakimś białym proszkiem – mówił w sądzie oskarżony. – Nie działałem z chęci zemsty odniesionej do Kamila T. lub jego rodziny i nie wiem dlaczego tak się stało – zeznał. – Na pewno nie udawałem się do mieszkania matki Kamila z zamiarem pozbawienia jej życia. Nie wiem, w jakim celu tam poszedłem, ale na pewno nie po to, by ją zabić. Nie kierowałem wcześniej gróźb pod adresem Kamila i jego matki – utrzymuje.
Tymczasem poszkodowana kobieta stwierdziła, że S. groził córce i synowi. – Rok przed zdarzeniem na klatce schodowej pojawił się napis, którego nie pamiętam, a który zawierał groźbę skierowaną do nas – mówiła 41-latka. – Syn czuł się zagrożony, dlatego wysłałam go do szkoły do Krakowa. Córka się skarżyła, że Staszek ją nagabuje pod szkołą, na osiedlu, dopytuje kiedy Kamil wróci. Mówił, że Kamil tego gorzko pożałuje, że będzie miał przejeb…
Według prokuratury to była zaplanowana zbrodnia. Tak twierdzi także pokrzywdzona, która wprost przyznała: – Nie mam wątpliwości, że przyszedł mnie zabić, miał to zaplanowane. Chciał mnie zarżnąć jak świniaka.
Ofiara nożownika występuje w sprawie w charakterze oskarżycielki posiłkowej. Domaga się od oskarżonego 10 tysięcy złotych tytułem częściowego zadośćuczynienia i odszkodowania.
Wioletta Zuzak



One Response to "Trwa proces w sprawie próby zabójstwa z zemsty"