Trzy piłki od sensacji (ZDJĘCIA)

Fot. Wit Hadło
Fot. Wit Hadło

SIATKÓWKA KOBIET. ORLEN LIGA. Developres SkyRes postraszył mistrza Polski i zasłużył na wielkie brawa. Z tej mąki będzie chleb.

Gwiazdozbiór z Polic wygrał, ale stracił pierwsze punkty i przyjmującą Annę Werblińską, która skręciła staw skokowy. W niedzielę w hali Podpromie mieliśmy niespodziankę, a naprawdę niewiele brakowało, żebyśmy byli świadkami sensacji. Końcówka piątego seta rozpaliła liczną publikę do białości.

Rzeszowianki walczyły jak lwice i co najistotniejsze – trzymały kontakt. W godzinie próby trochę zabrakło jednak chłodnej głowy. Adela Helić w banalnej, wydawałoby się, sytuacji nie zmieściła piłki w boisku i zamiast remisu zrobiło się 14-12 dla Chemika. W następnej akcji trzy grosze dołożył sędzia, uznając, iż gospodynie przebijając piłkę na drugą stronę popełniły techniczny błąd. – Niedobrze, że ten mecz skończył się sędziowską pomyłką – kręcił głową zniesmaczony Jacek Skrok, trener Developresu. Dziennikarze przyciskali, chcąc wiedzieć, czy jest rozczarowany wynikiem. – Oczywiście porażka w takich okolicznościach boli. Ale jestem zadowolony, że moje podopieczne potrafiły się przeciwstawić najlepszej drużynie w Polsce. Nie przestraszyły się, trzymały poziom na zagrywce i w bloku – tłumaczył.

Skrok może być dumny ze swoich zawodniczek, które nie załamały się ani po pierwszym secie (poległy, choć prowadziły już 21-15!) ani po drugim, gdzie stanowiły tło dla hegemona, który w poprzednim sezonie przegrał tylko dwa ligowe mecze. Świetną zmianę dała Klaudia Kaczorowska – to ona skończyła kluczowe akcje w końcówce zwycięskiej partii numer 3. – Dlaczego posadziłem ją na ławce? Zrobiłem to z premedytacją. No ale weszła i pociągnęła zespół. Tak się rodzą gwiazdy – stwierdził Skrok. Siatkarka mająca być liderką Developresu przyznała, że decyzja trenera wyzwoliła w niej sportową złość. – Kto mnie zna, ten wie, iż im bardziej jestem pobudzona, tym lepiej gram – uśmiechała się pani Klaudia. – W przerwie nie padły mocne słowa, lecz wyszłyśmy na parkiet z większą wiarą, byłyśmy agresywne. Ryzykowałyśmy i to był klucz do sukcesu – dodała.

Jakub Głuszak, szkoleniowiec Chemika, ze straty punktów nie robił wydarzenia. – Wszyscy w Polsce mówią, że powinniśmy zwyciężać lekko, łatwo i przyjemnie. Tymczasem tak nie jest. Developres się postawił i bardzo dobrze. Za miesiąc startujemy w Lidze Mistrzyń i takie mecze są nam potrzebne – podsumował, chwaląc rzeszowski zespół za waleczność w obronie i skuteczne przyjęcie. – Widać, że w tej drużynie jest chemia.

DEVELOPRES Rzeszów 2
CHEMIK Police 3
(24:26, 16:25, 25:23, 25:21, 12:15)
DEVELOPRES: Kaczmar 6, Kamenova 10, Żabińska 12, Śliwińska 4, Helić 22, Mróz 14, Borek (libero) oraz Paskova, Kaczorowska 14, Szczygieł.
CHEMIK: Wołosz 4, Werblińska 7, Bednarek-Kasza 9, Veljković 13, Jagieło 16, Zaroślińska 28, Zenik (libero) oraz Blagojević 12, Smarzek, Gajgał-Anioł 1.
Sędziowali: Marcin Bżodek (Wałbrzych) i Aleksandra Szydełko (Kędzierzyn-Koźle). MVP: Katarzyna Zaroślińska (Chemik). Widzów 1700.

Tomasz Szeliga

[print_gllr id=197983]

Leave a Reply

Your email address will not be published.