
PRZEMYŚL, WARSZAWA. Przemyślanin koleiny raz chce być „Jednym z dziesięciu”.
Wiesław Bąk (52 lata) z Przemyśla ma jeszcze kilka dni do wyjazdu na eliminacje do popularnego teleturnieju „Jeden z dziesięciu”, ale jak podkreśla, przygotowuje się już do tego mentalnie. Dla przemyślanina będzie to trzecie „podejście” do tego teleturnieju. Raz był nawet w finałowej „trójce” i liczy, że tym razem znów mu się to uda.
52-letni budowlaniec z Przemyśla o występach w innych poza „Jednym z dziesięciu” teleturniejach nie myśli, choć posiadając szeroką wiedzę ogólną, pewnie miałby w nich szanse. – Podoba mi się formuła tego teleturnieju i bardzo lubię prowadzącego go, Tadeusza Sznuka – wyjaśnia Wiesław Bąk. – To człowiek z ogromną klasą – podkreśla. „Jednego z dziesięciu” W. Bąk ogląda, jak mówi „od zawsze”, ale dopiero kilka lat temu zdecydował się na zgłoszenie się do teleturnieju. I udało się! Bąk nie tylko pomyślnie przeszedł eliminacje poza wizją i dostał się do programu, ale znalazł się nawet w finałowej „trójce”. – Niestety, „poległem” na w sumie prostym pytaniu – uśmiecha się przemyślanin. – Zupełnie inaczej odpowiada się na pytania przed telewizorem, a zupełnie inaczej w studiu – zauważa 52-latek. – Tam są emocje i zdarza się, że człowiek pomyli się nawet znając prawidłową odpowiedź – dodaje.
Nim zawodnik dostanie się do studia, musi pomyślnie przejść eliminacje, podczas których odpowiada na pytania z różnych dziedzin. Czy W. Bąk jakoś specjalnie przygotowuje się do eliminacji? Przemyślanin przyznaje, że nie. – Tak naprawdę to nie da się jakoś przygotować, bo pytania są najróżniejsze, dokładnie tak, jak te, które padają na wizji – zdradza 52-latek. – Ja po prostu sporo czytam, interesuje mnie wiele rzeczy – wyjaśnia. Bąkowi już dwa razy udało się dostać do studia „Jednego z dziesięciu”. Liczy, że i tym razem także będzie miał taką okazję.
Zaproszenie do Warszawy ma na 10 maja i cieszy się nie tylko dlatego, że znów będzie miał szansę wystąpić w teleturnieju. – Przy okazji eliminacji można poznać bardzo ciekawych ludzi z całej Polski – opowiada przemyślanin. W. Bąk nie ukrywa, że swoje teleturniejowe zmagania traktuje jako dobrą zabawę i możliwość sprawdzenia swej wiedzy. – Nie chodzi o ewentualne nagrody, choć na pewno nie odmówiłbym spędzenia weekendu w dobrym hotelu – uśmiecha się 52-latek. – Ale ważniejsza od wszelkich nagród jest satysfakcja – podkreśla.
Pozostaje nam zatem trzymać kciuki za przemyślanina. Oby udało mu się pomyślnie przejść eliminacje, dostać do studia i zostać najlepszym z dziesięciu!
Monika Kamińska


