
PIŁKA NOŻNA. II LIGA. W Siarce i Stali roi się od młodzieżowców, a to oznacza, że kluby mogą wystartować po pieniądze z PZPN-owskiego programu Pro-Junior. Zgarnąć można od 250 do 750 tysięcy zł!
Trzech byłych mistrzów Polski, dziesięć drużyn występujących kiedyś w elicie, beniaminkowie z piękną historią – oto druga liga Anno Domini 2016, niełatwa arena zmagań Siarki Tarnobrzeg i Stali Stalowa Wola.
Podkarpackie kluby nie są ani najmniej utytułowane, ani najbiedniejsze. W ostatnich latach częściej zwyciężały niż przegrywały, ale w tym sezonie ich akcje zbyt wysoko nie stoją. Siarka to jedna z najmłodszych drużyn, ze średnią wieku 21,4. W „Stalówce” doświadczenia też jak na lekarstwo, a przez szatnię przetoczyło się tsunami. Efekt? 13 piłkarzy w miejsce 12, którym za współpracę podziękowano. Jest też nowy trener Rafał Wójcik. Czym taki eksperyment może się skończyć?
Wózek w jedną stronę
– Czy się boję? Tylko głupcy się nie boją – prezes Stali Mariusz Szymański próbuje żartować, lecz po chwili przyznaje, że „kierunek jest dobry, ale jednak zbyt rewolucyjny”. Sęk w tym, że nowy projekt nie jest wymysłem działaczy, tylko akcjonariuszy klubu i władz miasta współfinansującego II-ligową Stal. Po koszmarnej rundzie, która omal nie zakończyła się spadkiem, decydenci stracili cierpliwość. – Musieliśmy drastycznie odmłodzić skład. Postawiliśmy na zawodników na dorobku, głodnych sukcesu. Takich, co to pukają do drzwi z napisem „wyższy poziom”, a nie odcinają kupony od sławy – precyzuje Szymański. Przyznaje, iż wymiana całego zespołu, zwłaszcza w tak krótkim, letnim okresie, to rzecz niespotykana. – Sam jestem ciekaw, co z tego wyniknie. Mam jednak nadzieję, że będziemy ciągnąć wózek w tą samą stronę, bo ostatnio był z tym problem. Wszyscy się w tym kotle pogubiliśmy: my działacze, trenerzy, piłkarze. Sęk w tym, że szukanie winnych nie posunie nas naprzód. Trzeba wyciągnąć wnioski i z nową ekipą rozpocząć nowy rozdział – puentuje sternik Stali.
Odstawiając na bok emocje – przyzwoitego wyniku ciężko się spodziewać. Nie bardzo wiadomo, kto ma strzelać bramki, niepokój budzi też defensywa, z nastoletnimi bramkarzami. Reasumując: same chęci mogą nie wystarczyć.
Minus 1 na początek
Niepokój towarzyszy również sympatykom Siarki, choć tam jest jednak więcej jakości. Gdy oddawaliśmy materiał do druku, trwały negocjacje z Lechią Gdańsk o przenosinach do Tarnobrzega napastnika Michała Żebrakowskiego. Najbardziej doświadczony trener Włodzimierz Gąsior dowodzi bandą dzieciaków, ale, po pierwsze: paru z nich już zakosztowało ligowego chleba, po drugie: są jednak w Siarce ci, którzy potrafią towarzystwem pokierować (Kamil Beszczyński, Daniel Koczon, Marcin Stefanik). – Chcemy, żeby nasza gra cieszyła oko, żeby kibice chętnie przychodzili na nasze mecze. Chcielibyśmy potwierdzić, że dobre wyniki uzyskane w poprzednim sezonie, nie były dziełem przypadku – tłumaczy, pytany o cele zespołu, prezes Dariusz Dziedzic.
Siarka zacznie sezon z minusowym punktem, a kara nałożona przez PZPN mocno rozsierdziła działaczy. – Poszło o 1,5 tysiąca zł długu. Sprawa zbyt błaha, by odbierać punkt, ale cóż, związek nie chciał słuchać naszych argumentów – irytuje się szef tarnobrzeskiego zespołu. Większy problem stanowi wciąż niepewna sytuacja finansowa klubu i nie do końca partnerskie relacje z prezydentem miasta i jego zaufanymi ludźmi. – Cóż, robimy wszystko, by godnie reprezentować Tarnobrzeg poza granicami województwa. Liczymy, że ktoś to wreszcie doceni – Dziedzic starannie dobiera słowa.
Młodzi pozwolą zarobić
Radomiak, Puszcza, Raków, GKS Bełchatów, Warta, Polonia Warszawa – nazwy tych klubów są wymieniane najczęściej w kontekście awansu. – Liga może być jednak szalona, bo w życie wszedł program Pro Junior. Kluby będą nagradzane za wystawianie do gry wychowanków i młodzieżowców, a 2,5 mln zł to łakomy kąsek, prawda? – uśmiecha się Mariusz Szymański. Siarka i Stal nastolatków posiadają na pęczki, więc niewykluczone, że wykroją kawałek tortu dla siebie. Pieniądze wpłyną na konto pięciu klubów, które w największym stopniu promować będą młodzież. Można zgarnąć od 250 do 750 tysięcy zł.
Tomasz Szeliga


