„Tulipan” ukrywał się w Bieszczadach

41-letni Artur W. doprowadzany przez policjantów do aresztu. Fot. KMP Wrocław

BIESZCZADY, KRAJ. 41-letniemu oszustowi matrymonialnemu Arturowi K. grozi do 12 lat więzienia, bo działał w warunkach recydywy.

Najpierw rozkochiwał w sobie kobiety z całej Polski, obiecując miłość aż po grób, a gdy dostał od nich już to na czym tak naprawdę mu zależało – pieniądze i drogie prezenty, bez skrupułów porzucał i „znikał”. W ten sposób jedna z uwiedzionych przez niego kobiet straciła 42 tys. zł. I choć Artur K. w obawie przed swoimi ofiarami i organami ścigania zaszył się… w samym sercu Bieszczadów, i tam dosięgła go ręka sprawiedliwości.

Działanie 41-latka z Wrocławia przywodzi na myśl kultowy serial z 86 r. – „Tulipan”. Artur K. podobnie jak serialowy Jurek, ufny w siłę swego uroku osobistego wyruszył w Polskę szukać spragnionych miłości kobiet. – Mężczyzna wykorzystywał metodę działania na tzw. tulipana. Rozkochiwał w sobie niczego niepodejrzewające kobiety, a później wykorzystywał ich naiwność. Poszkodowane panie w silnych emocjach były w stanie zrobić dla niego wszystko. 41-latek dzięki temu wyłudzał od nich pieniądze oraz środki materialne – opisuje asp. szt. Łukasz Dutkowiak, oficer prasowy Komendy miejskiej Policji we Wrocławiu. – Działając w ten sposób, 41-latek oszukiwał kobiety na terenie całego kraju. Gdy tylko osiągał za

Ostatnią „zdobyczą” 41-latka była Monika Z., która nieświadoma jego niecnych zamiarów straciła przez niego 42 tys. zł. Kobieta zgłosiła sprawę na policję, a Artur Z. standardowo „rozpłynął się w powietrzu” myśląc, że wyjeżdżając aż w Bieszczady uda mu się pozostać bezkarnym. Tak się jednak nie stało, bo odnaleźli go policjanci z Wrocławia. – Podczas zatrzymania był bardzo zaskoczony, ale nie próbował uciekać przed policjantami – potwierdza Łukasz Dutkowiak. – Mężczyzna myślał, że wyjeżdżając z Wrocławia na drugi koniec Polski i ukrywając się w bieszczadzkiej głuszy pozostanie bezkarny, bo kilkaset kilometrów dzielące Wrocław i Bieszczady będzie swoistą „bezpieczną granicą”, dzięki której nie zostanie namierzony. Funkcjonariusze Wydziału do walki z Przestępczością Gospodarczą z Komendy Miejskiej Policji we Wrocławiu, realizując szeroko zakrojone dziania operacyjne namierzyli jednak jego aktualne miejsce pobytu. 41-latek po zatrzymaniu przez policjantów został przewieziony do Wrocławia i trafił prosto do aresztu – dodaje.

Funkcjonariusze zabezpieczyli w jego mieszkaniu telefony komórkowe oraz sprzęt muzyczny, należące do jednej z pokrzywdzonych.

Sprawą „Tulipana” zajęła się Prokuratura Rejonowa dla Wrocławia Krzyki Wschód. – Prokuratura nadzoruje postępowanie przygotowawcze przeciwko Arturowi K. podejrzanemu m.in. o doprowadzenie do niekorzystnego rozporządzenia mieniem pokrzywdzoną Monikę Z. W ramach postępowania występuje jedna osoba pokrzywdzona. – potwierdza prok. Justyna Pilarczyk, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu. – W toku postępowania ustalono, iż podejrzany zarzucanego mu czynu dopuścił się działając w warunkach powrotu do przestępstwa, tzw. „recydywy”, będąc uprzednio karanym za podobne przestępstwa podobne. Z uwagi na potrzebę zabezpieczenia prawidłowego toku postępowania przygotowawczego prokurator zastosował wobec podejrzanego środki zapobiegawcze o charakterze wolnościowym w postaci dozoru policji oraz zakazu opuszczania kraju połączonego z zatrzymaniem paszportu i zakazem wydania nowego paszportu – dodaje prokurator.

Arturowi K. grozi do 12 lat pozbawienia wolności.

mierzony cel, zmieniał miejsce zamieszkania i wyszukiwał nowe ofiary – dodaje.

Katarzyna Szczyrek

Leave a Reply

Your email address will not be published.