Twierdza padła. Po 11 miesiącach

Rozgrywający Stali Bartosz Nowak w meczu z Kotwicą nie wykorzystał karnego. Fot. Bogdan Myśliwiec
Rozgrywający Stali Bartosz Nowak w meczu z Kotwicą nie wykorzystał karnego. Fot. Bogdan Myśliwiec

STAL MIELEC – KOTWICA KOŁOBRZEG. Druga z rzędu porażka lidera pozostała bez konsekwencji, bo najgroźniejsi konkurenci też pogubili punkty.

Przybysze znad Bałtyku złupili mielecką fortecę, kończąc z imponującą serią trzynastu kolejnych spotkań Stali bez porażki. Zapewne nie doszłoby do tego, gdyby na początku meczu gospodarze wykorzystali karnego.

Biało-niebiescy przegrali drugie z rzędu spotkanie, znów z szalenie niewygodnym dla nich rywalem, bo warto przypomnieć, że w I rundzie Kotwica również zwyciężyła 1-0. Zespół z nadmorskiego uzdrowiska wiosną punktuje dość regularnie, ponieważ nie traci bramek. – Nasz bramkarz już od czterech spotkań nie wyciągnął piłki z siatki – podkreślał z dumą na konferencji prasowej Piotr Tworek, szkoleniowiec gości. – Większe problemy mamy w ofensywie, ale na szczęście dziś zdobyliśmy gola po stałym fragmencie – dodał. Była 67 minuta, przyjezdni wykonywali rzut rożny. Mieleccy obrońcy dwukrotnie wybijali piłkę, ale za trzecim podejściem pomocnik Kotwicy zdecydował się na uderzenie. Zasłonięty Tomasz Libera niewiele mógł zrobić. Wcześniej i później dużo groźniejsze akcje przeprowadzali miejscowi. Brakowało jednak precyzji i szczęścia. Kotwicę dwukrotnie ratowała poprzeczka, choć bohaterem został bramkarz Wojciech Małecki. Już na początku były zawodnik Korony Kielce (11 występów w ekstraklasie) odebrał ochotę do gry Bartoszowi Nowakowi. Najpierw wygrał z nim pojedynek sam na sam, potem obronił karnego. Inna sprawa, że pomocnik Stali uderzył beznadziejnie – anemicznie i nieprecyzyjnie.

W końcówce Małecki dwoił się i troił, ale przetrwał. Co prawda, mielczanie w 70 minucie wpakowali piłkę do siatki, lecz sędzia uznał, że uczynili to ze spalonego. Powtórki wideo pokazały, że gospodarze zostali skrzywdzeni.

Trener Janusz Białek do kontrowersyjnej sytuacji się nie odnosił. Ubolewał natomiast, iż jego zespół nie potrafił opanować nerwów. – Za dużo było w naszych atakach chaosu. Z drugiej strony, mieliśmy naprawdę wiele okazji, lecz tym razem fortuna nam nie sprzyjała. Widać, w futbolu suma szczęścia musi się równać zeru – wracał do pamiętnego, jesiennego spotkania z Polonią Bytom, kiedy to stalowcy mogli składać podziękowania niebiosom (4-3). – Szkoda, że nie wygraliśmy, bo konkurenci pogubili punkty i można było im odskoczyć. Znowu ktoś powie, że żadna z drużyn nie chce awansować, ale przecież trzeba docenić niezwykłą determinację zespołów z końca i ze środka tabeli – podkreślał opiekun Stali. Swoje spotkania w weekend przegrywały Wisła Puławy i Raków Częstochowa. Trener tego ostatniego klubu, Przemysław Cecherz, złożył dymisję, która została przyjęta.

STAL Mielec 0
KOTWICA Kołobrzeg 1
(0-0)
0-1 Böttcher (67.)
STAL
: Libera – Sulewski, Bierzało, Zalepa, Getinger, Cholewiak (61. Prejs), Żubrowski (76. Żegleń), Nowak (72. Radulj), Lech, Sobczak (61. Łętocha) – Prokić.
KOTWICA: Małecki – Cichy, Poznański, Księżniakiewicz, Lewiński, Żołądź (83. Rydzak), Szywacz, Böttcher (85. Sochań), Bejuk (68. Zieliński), Nowak (58. Wrzesień) – Kacprzycki.
Sędziował: Dawid Bukowczan (Żywiec). Żółte kartki: Sulewski – Nowak, Poznański. Widzów: 2500.

tsz

Leave a Reply

Your email address will not be published.