
PODKARPACIE. Pediatrzy powinni wrócić do szkół
– Opieka pediatryczna na poziomie podstawowej opieki zdrowotnej funkcjonuje źle – biją na alarm pediatrzy. Są i tacy, którzy domagają się powrotu lekarzy do szkół. – Brak wczesnej diagnostyki prowadzi do tego, że trafiają do nas nastolatki z kręgosłupem wymagającym chirurgicznego cięcia i trafiają na stół operacyjny. Wykrycie wady kilka lat wcześniej ograniczyłoby się do leczenia rehabilitacyjno – gorsetowego – mówi dr hab. n. med. Sławomir Snela, ordynator klinicznego oddziału ortopedii dziecięcej w Szpitalu Wojewódzkim nr 2 w Rzeszowie.
Gabinety lekarskie z polskich szkół znikły na dobre w 2004 roku. Zgodnie z przyjętą wówczas ustawą o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych, opiekę zdrowotną nad dziećmi i młodzieżą sprawują obecnie lekarze rodzinni.
Niewydolny system
Żeby lekarz mógł zobaczyć zdrowe dziecko, muszą się z nim zgłosić rodzice. Niestety, wielu z nich idzie do lekarza dopiero wtedy, gdy dziecko jest chore. – Wielu małych pacjentów w ogóle nie jest objętych badaniami profilaktycznymi, a problemy odkrywamy wtedy, kiedy są już naprawdę poważne – mówi prof. Alicja Chybicka, prezes Polskiego Towarzystwa Pediatrycznego.
Przeprowadzone badania wykazały, że zaledwie o kilku procentach dzieci w wieku szkolnym można powiedzieć, że są całkowicie zdrowe. Wśród uczniów występują nagminnie wady postawy, kolan, zgryzu, płaskostopie, próchnica, kłopoty ze wzrokiem, słuchem, nierozpoznane alergie.
– Gdyby każde dziecko przynajmniej raz w roku było przebadane przez lekarza to znacznie poprawiłaby się wykrywalność wad rozwojowych i różnych zaburzeń typu niedosłuch czy niedowidzenie – mówi dr hab. n. med. Bartosz Korczowski, ordynator klinicznego oddziału dziecięcego w SW nr 2 w Rzeszowie.
***
Skoro udało się ustawowo zmusić ludzi do corocznego przeglądu swojego auta, to może warto za pomocą ustawy zmusić rodziców do tego by raz w roku zbadali swoje dziecko? Byłoby to z korzyścią i dla dzieci i dla rodziców, nie mówiąc o oszczędnościach poczynionych przez państwo, które nie musiałoby potem leczyć czy płacić rent młodym, a już schorowanym osobom.
Anna Moraniec


