Ucieczka przed pizzą i kebabem

Młodzi uczestnicy warsztatów kulinarnych już wiedzą, jak ugotować barszcz chwałowski. Teraz panie z Gminnego Zespołu Kulinarnego powiedzą zawodowym kucharzom, jak go pichcić i wszyscy się nim zachwycą. Fot. Jerzy Mielniczuk
Młodzi uczestnicy warsztatów kulinarnych już wiedzą, jak ugotować barszcz chwałowski. Teraz panie z Gminnego Zespołu Kulinarnego powiedzą zawodowym kucharzom, jak go pichcić i wszyscy się nim zachwycą. Fot. Jerzy Mielniczuk

STALOWA WOLA. Mamy jedną z bogatszych kuchni świata, tylko trzeba jej przepisy przypominać i ich uczyć.

Po miesiącu nietypowych warsztatów, młodzież rozsmakowała się w tradycyjnym jadle. Szczodraki i kaczka na kilka sposobów teraz znajdą się w menu kilku stalowowolskich restauracji. Szefowie ich kuchni też zostaną przeszkoleni. Szkolącymi są i będą wiejskie gospodynie, które w swoich przepisach zachowały tradycyjne dla regionu potrawy.

To jedna z oryginalniejszych akcji prowadzonych przez stalowowolskie Starostwo Powiatowe. Już w ub. roku powiatowa administracja wydała drukiem przepisy potraw charakterystyczne dla każdej z gmin. Rozeszły się błyskawicznie, a tegoroczny powiatowy jadłospis ma być znacząco poszerzony.

Polacy jedzą polskie potrawy
Powiat najpierw zainwestował w wyposażenie swojej szkoły gastronomicznej, a gdy jej pracowni zazdroszczono w promieniu wielu kilometrów, starostwo zaczęło wprowadzać nowe programy szkoleniowe. Jednym z gości szkoły był w ub. roku Grzegorz Russak. Znany propagator kuchni myśliwskiej nalegał, by w polskiej szkole uczyć gastronomiczne nadzieje wyłącznie polskich przepisów. – Mamy najbogatszą kuchnię w świecie, a zachwycamy się obcymi nam pizzami i kebabami – mówił jesienią, a już na początku tego roku w stalowowolskim „Gastronomiku” zapachniało swojszczyzną.

Agnieszka i Stanisław Smaliszowie, panie ze Stowarzyszenia „Perły Łęgu” w Bojanowie i członkinie Gminnego Zespołu Kulinarnego w Chwałowicach pokazały przyszłym kucharzom, jak bogata jest podkarpacka kuchnia, a w zasadzie tylko jej lasowiacka część. Kwas z zielonych gąsek jest idealny na różne zupy. Wędzonka bojanowska nie tylko zapachem uwodzi, a barszcz chwałowski na pierwsze i kaczka na miodzie na danie drugie to już kulinarna rozpusta. Sposoby ich przyrządzania pojęła już młodzież szkolna. Teraz czas na kursy dla kucharzy pracujących w restauracjach i hotelach. Wkrótce nasz drób w smakowitych oprawach zacznie z menu wygryzać krewetki, a polski szczupak wróci na miejsce należne mu po łososiu. Bo i pizza, nawet najznamienitsza, ma się nijak do naszego prostego szczodraka. Trzeba tylko wiedzieć, jak go upiec.

jam

Leave a Reply

Your email address will not be published.