Uciekł ze szpitala i zabił

Fot. Archiwum

GRABINY, POW. DĘBICKI. 30-latek odsyłany był ze szpitala psychiatrycznego na SOR w Dębicy i z powrotem. Aż w końcu…

Tomasz B., który w sierpniu ub.r. zamordował w poddębickich Grabinach przypadkowego człowieka, masakrując mu twarz szpikulcem do przywiązywania krów, nie odpowie za to przed sądem. Biegli lekarze psychiatrzy orzekli, że był wówczas niepoczytalny, a co za tym idzie, nie może być sądzony. Ta sprawa wcale jednak się nie kończy. W ropczyckiej prokuraturze toczy się aktualnie postępowanie dotyczące wydarzeń poprzedzających zabójstwo. Dwa dni wcześniej 30-latek został zatrzymany ze względu na swoje „dziwne” zachowanie, a potem „przerzucano” go pomiędzy dwoma szpitalami. Zdaniem jego najbliższych, gdyby został wówczas przyjęty do któregokolwiek z nich, mogłoby w ogóle nie dojść do zbrodni.

Była niedziela, 25 sierpnia 2019 r. Po godz. 16 myśliwy, który przejeżdżał przez przysiółek Grabiny-Rędziny zauważył mężczyznę w samych bokserkach. Tamtego dnia było gorąco, więc widok roznegliżowanego człowieka nie zdziwił go zbytnio. Najgorsze nastąpiło jednak za moment. Po przejechaniu kilku metrów, myśliwy dostrzegł leżącego na polnej drodze zakrwawionego mężczyznę. Nieopodal leżał rower. Przerażony zadzwonił na policję. – Funkcjonariusze przybyli tam około godz. 16.30 – relacjonował nam wówczas prok. Jacek Żak, prokurator rejonowy w Dębicy. – W pobliżu miejsca, w którym leżało ciało, zauważyli mężczyznę. Był rozebrany, bosy i cały zakrwawiony. Okazało się, że to ten sam człowiek, którego wcześniej zauważył myśliwy.

Był to 30-letni Tomasz B., mieszkaniec pow. kolbuszowskiego. Mężczyzna długo przebywał za granicą, ostatnio wrócił do kraju. – Najpierw próbował uciekać przed policjantami, a później zaatakował ich cegłą – opisywał nam prokurator. – Cały czas zachowywał się wobec nich bardzo wulgarnie, a kontakt z nim był utrudniony. Został zatrzymany i przewieziono go do szpitala psychiatrycznego w Straszęcinie.

Ze szpitala do szpitala…

W Grabinach 30-latek znalazł się przypadkowo. Dwa dni wcześniej, jak opisywali nam śledczy, ze względu na swoje „dziwne” zachowanie został wysadzony w Dębicy z pociągu, którym chciał dostać się do Wrocławia. Dotarł wtedy do „parku stomilowskiego”, gdzie swoim zachowaniem zaniepokoił rodziców bawiących się tam dzieci. Miał je zaczepiać i mówić do siebie. Wezwano policję i straż miejską. 30-latka zabrano najpierw do szpitala w Straszęcinie, a stamtąd odesłano go do Dębicy, skąd ponownie trafił do Straszęcina i… znów został odesłany do Dębicy. Z tego szpitala zbiegł. Przeprawił się przez Wisłokę i dotarł do wsi Grabiny.

25 sierpnia, korzystając z pięknej słonecznej pogody wybrał się tam na przejażdżkę rowerową 66-letni mieszkaniec Dębicy. Z relacji prokuratury wiemy, że Tomasz B. rzucił się na niego, zadając mu liczne ciosy w głowę ciężkim metalowym szpikulcem służącym do przywiązywania krów w polu. Śmierć mężczyzny nastąpiła wskutek rozległych obrażeń twarzoczaszki.

Tomasz B. usłyszał w prokuraturze zarzut zabójstwa i zmuszania przemocą funkcjonariuszy policji do zaniechania czynności służbowej. Odmówił składania wyjaśnień. Ze względu na stan zdrowia jego reszt odbywał się w warunkach szpitalnych – trafił na Oddział Psychiatrii Sądowej krakowskiego aresztu śledczego. Tam przeszedł 4-tygodniową obserwację psychiatryczną. – Biegli lekarze psychiatrzy orzekli, że w chwili, w której doszło do zarzucanego mu czynu był niepoczytalny – potwierdza Super Nowościom prokurator Jacek Żak. – 27 kwietnia przesłaliśmy do Sądu Okręgowego w Rzeszowie wniosek o umorzenie śledztwa – dodaje. Śledczy zawnioskowali również o umieszczenie Tomasza B. w szpitalu psychiatrycznym, w którym odbyłby leczenie.

Kolejne śledztwo

Tymczasem w Prokuraturze Rejonowej w Ropczycach toczy się postępowanie będące pokłosiem tej sprawy. – 18 maja wszczęte zostało śledztwo, które dotyczy nieprawidłowości w toku interwencji podjętych w dniu 23 sierpnia 2019 r. w Dębicy przez funkcjonariuszy tamtejszej komendy policji i straży miejskiej, oraz zachowania personelu szpitalnego SOR-u w Dębicy i Szpitala w Straszęcinie – mówi super Nowościom prok. Wojciech Przybyło, prokurator rejonowy w Ropczycach. – Z zawiadomienia wynika, że wszystkim tym osobom zarzucone zostaje nieprawidłowe postępowanie w związku z odmową przyjęcia do szpitali pacjenta, który później dopuścił się zabójstwa – wyjaśnia prokurator, opisując, że ze szpitala w Straszęcinie, w którym nie podjęto decyzji o izolacji Tomasza B., został odesłany na SOR w Dębicy w celu wykonania dalszych dodatkowych badań. Stamtąd ponownie odesłano go do Straszęcina, gdzie znów odmówiono jego przyjęcia i skierowano go na powrót do Dębicy w celu wykonania kolejnych badań. Ostatecznie z SOR-u uciekł, a dwa dni później dopuścił się zabójstwa. Prokurator dodaje, że zawiadomienie w tej sprawie złożył brat Tomasza B. Jak wyjaśnia, najbliżsi 30-latka sądzą, że gdyby mężczyzna został przyjęty do któregokolwiek ze szpitali, najprawdopodobniej nie doszłoby do tragedii.

– Śledztwo jest na początkowym etapie. Nikomu dotąd nie przedstawiono zarzutów – kończy prok. Przybyło.

Katarzyna Szczyrek

Leave a Reply

Your email address will not be published.