Uczniowie wciąż dewastują garaże

- Czy nie ma sposobu, żeby młodzież przestała dewastować mój i sąsiadów garaże? - pyta zdenerwowany Tadeusz Hamelusz. - Moje interwencje u prezydenta nie przyniosły żadnego skutku. Policja tutaj nie zachodzi, a tylko do pobliskiego cmentarza. Uczniowie tutaj piją, palą i zatykają niedopałkami zamki w drzwiach garażowych. Fot. Wit Hadło
– Czy nie ma sposobu, żeby młodzież przestała dewastować mój i sąsiadów garaże? – pyta zdenerwowany Tadeusz Hamelusz. – Moje interwencje u prezydenta nie przyniosły żadnego skutku. Policja tutaj nie zachodzi, a tylko do pobliskiego cmentarza. Uczniowie tutaj piją, palą i zatykają niedopałkami zamki w drzwiach garażowych. Fot. Wit Hadło

RZESZÓW. Właściciel garażu czuje się bezsilny. Jego interwencje na policji i straży miejskiej nic nie zmieniły.

– Kolejny już rok młodzież z pobliskiej szkoły niszczy mi garaż – mówi zdenerwowany Tadeusz Hamelusz z ul. Spytka Ligęzy. – Malują po ścianach, obrywają drzwi garażowe, skaczą po dachu, obrywając rynny. Ostatnio ukradli nawet klucz do mojego garażu.

Pan Tadeusz twierdzi, że wandalami, którzy upodobali sobie sąsiedztwo garaży, są uczniowie pobliskiego Zespołu Szkół Gospodarczych. W sumie jest tam 14 garaży. Młodzież gromadzi się, pali papierosy, a czasem nawet przeszkadza w dojściu do drzwi garażu. Młodzież spotyka się w tym miejscu, bo czuje się tam swobodnie, może robić co jej się żywnie podoba. Nie może tego robić na terenie szkoły.

– Niedawno zostawiłem klucz w drzwiach do garażu, gdzie zostawiam samochód. Na chwilę opuściłem to miejsce i gdy wróciłem zobaczyłem grupkę uczniów – opowiada nasz Czytelnik. – Powiedziałem im, żeby odeszli. Usłyszałem wulgarne odzywki, ale poszli sobie. Wtedy zobaczyłem, że w zamku drzwi garażu nie ma klucza. Już go nie odzyskałem. W obawie, że ktoś z nich może mnie okraść, wymieniłem zamek. Interweniowałem w tej sprawie u prezydenta miasta i na policji, ale młodzież czuje się bezkarna i nadal przychodzi pod mój i sąsiadów garaże.

Niszczą rok w rok
W piątek byliśmy na miejscu. Już po chwili zebrała się grupka uczniów, chłopaków i dziewczyn, którzy przy garażach palili papierosy. Stan budynku, gdzie mieszkańcy zostawiają samochody jest w opłakanym stanie. Pomalowany wulgarnymi napisami, odstrasza. Garaże stoją w pobliżu Starego Cmentarza i bulwarów nad Wisłokiem.

Tadeusz Hamelusz mówi, że w tym miejscu gromadzi się czasem i setka młodych ludzi. Sam garaż ma od 1962 roku, ale dopiero od kilku lat jest rok w rok dewastowany przez uczniów.

Wicedyrektor: – Może to nie nasi uczniowie
O wyjaśnienie w tej sprawie zwróciliśmy się do dyrekcji Zespołu Szkół  Gospodarczych. – Proszę uspokoić tego pana – mówi Anna Kozdraś, wicedyrektor ZSG. – Zamykamy bramę szkolną i nie ma możliwości, żeby nasi uczniowie przechodzili pod garaże. Ale uczulimy uczniów, żeby tam nie chodzili. Zresztą nie ma pewności, czy to nasza młodzież tam przychodzi. Może to uczniowie z pobliskiego liceum albo z ZDZ. Dostawaliśmy sygnały w tej sprawie, dlatego wydaliśmy zakaz przechodzenia przez bramę w kierunku garaży.

Straż nasili kontrole
Straż Miejska częściej będzie patrolować okolice garaży przy ul. Spytka Ligęzy. – W ubiegłym roku mieliśmy sygnały, że gromadzi się tam młodzież – poinformował Józef Wisz, komendant Straży Miejskiej w Rzeszowie. – Wraz z rozpoczęciem tego roku szkolnego był już spokój. Skoro nadal są zgłoszenia o dewastacji garaży, to wyślemy tam patrole, bo strażnicy kontrolują okolice pobliskiej hali targowej. Spotkamy się z dyrektorem szkoły, żeby dowiedzieć się, kiedy są dłuższe przerwy, w tych godzinach szczególnie nasilimy kontrole w tym rejonie miasta.

Mariusz Andres

5 Responses to "Uczniowie wciąż dewastują garaże"

Leave a Reply

Your email address will not be published.