
Rozmowa z Maciejem Huzarskim, kursantem Szkoły Trenerów PZPN.
42-letni Maciej Huzarski jako jedyny z Podkarpacia rozpoczął naukę w nowej Szkole Trenerów PZPN w Białej Podlaskiej. Po zdobyciu uprawnień (UEFA Pro) będzie mógł pracować w klubach ekstraklasy, pierwszej ligi i za granicą. “Huzar” zdobywa wiedzę w dobrym towarzystwie. W kursie uczestniczą m.in.: Jerzy Brzęczek, Krzysztof Bukalski, Marcin Dorna, Dariusz Dudek, Adam Fedoruk, Zbigniew Kaczmarek, Mariusz Pawlak i Mariusz Rumak.
– Za panem pierwsze godziny nauki w szkole trenerów PZPN. Jakie wrażenia?
– Oczywiście pozytywne. Bardzo się cieszę, że znalazłem się w tak doborowym towarzystwie, że będę mógł pogłębić swoją wiedzę. Szkoła traktowana jest niezwykle prestiżowo, na otwarcie placówki przybyli najważniejsi ludzie piłki: Zbigniew Boniek, Adam Nawałka, Roman Kosecki, byli też dawni selekcjonerzy reprezentacji.
– Nawałce i Bońkowi najbliżej jest do szkoły włoskiej, a panu?
– Najbardziej podoba mi się szkoła niemiecka, może dlatego, że przez chwilę grałem tam w piłkę. Przez ostatnie lata zmieniła się na korzyść. Już nie kojarzy się wyłącznie z gonitwą, perfekcyjnym przygotowaniem motorycznym. Niemcy podpatrzyli u innych co wartościowsze, wprowadzili do swojego systemu kształcenia i dziś są wzorem dla wszystkich.
– Nauka w Szkole Trenerów PZPN potrwa 16 miesięcy. Jak wyglądają same zajęcia, dlaczego są tak atrakcyjne?
– Uczymy się od najlepszych. Już na wstępie słuchaliśmy 5-godzinnego wykładu Franco Ferrary, który wychował wielu włoskich trenerów w słynnej szkole w Coverciano. Będziemy się spotykać z psychologiem i socjologiem sportu, przeprowadzać komputerowe analizy meczów, każdego z nas czeka tygodniowy staż w zagranicznym klubie. Spektrum zagadnień jest bardzo szerokie, a zajęcia urozmaicone. Człowiekowi wydaje się, że posiada dużą wiedzę, ale najważniejsze są niuanse. Już pierwszy wykład otworzył mi oczy na kilka spraw taktycznych.
– Szkoła znajduje się w Białej Podlaskiej. Zna pan tam każdy kąt.
– To dla mnie trochę podróż sentymentalna, ale jednak obiekty AWF bardzo się zmieniły od czasów, gdy tam studiowałem. Wtedy mieliśmy piaszczyste boisko, dziś to jest dywan. Warunki są kapitalne.
– Jest Was w szkole dwudziestu. Spotkaliście się już na “zapoznawczym” piwie?
– Obejrzeliśmy wspólnie mecz Pucharu Polski Arka – Korona Kielce i trzymaliśmy kciuki za gdynian, bo na kursie jest Paweł Sikora, trener I-ligowca z Trójmiasta. Ustaliliśmy, że podczas zjazdów będziemy mieszkać w jednym hotelu. Grupa szybko się zintegruje.
– Po zdobyciu uprawnień będzie pan mógł pracować w każdym klubie europejskim. Problem w tym, że mieszka pan na Podkarpaciu, a stąd nie jest łatwo się wybić.
– Niestety. Brakuje nam klubu w ekstraklasie. Klubu, który “pociągnąłby” w górę pozostałe drużyny. Zgłosiłem się na kurs dla samego siebie. Lubię się uczyć, podnosić kwalifikacje. Pomoże mi to w pracy trenerskiej, ale też podczas zajęć ze studentami Uniwersytetu Rzeszowskiego. Oczywiście wierzę, że kiedyś dane mi będzie poprowadzić klub przynajmniej na zapleczu ekstraklasy.
Rozmawiał Tomasz Szeliga



4 Responses to "Uczymy się od najlepszych"