
FRYSZTAK, KROSNO. – Chodziło o honor, a nie o pieniądze – mówi pan Stanisław.
Stanisław Teper (55 l.) twierdzi, że nie wolno się poddawać i zawsze trzeba walczyć o swoje. – Urząd celny niesłusznie domagał się ode mnie zapłacenia podatku akcyzowego za pickupa zakupionego w Austrii, a przywiezionego do Polski – mówi nasz Czytelnik. Przez kilka lat prowadził batalię sądową z celnikami, i ostatecznie wygrał…
Pan Stanisław opowiada swoją historię zakupu wymarzonego samochodu. – Samochód marki Ford Ranger kupiłem w 2008 roku na terenie Austrii – mówi 55-latek. – Odkąd pamiętam, zawsze pragnąłem mieć takie motoryzacyjne cacko, dlatego byłem bardzo szczęśliwy, że udało mi się to marzenie spełnić – wspomina mężczyzna. – Miałem ogromną frajdę z tego, że mogę jeździć takim autem, jakim poruszał się po drogach słynny Chuck Norris ze „Strażnika Teksasu” – dopowiada.
Samochód osobowy czy ciężarowy?
– Po czterech latach i dziewięciu miesiącach przyjechała do mnie policja celna. Urząd celny uznał, że w tym przypadku mamy do czynienia z samochodem osobowym i dlatego zażądali ode mnie, abym „od ręki” zapłacił zaległy podatek akcyzowy – uzbierało się w sumie 8 tys. zł (wraz z odsetkami) – opowiada dalej pan Stanisław. – Byłem zaskoczony, gdyż ford ranger spełniał wszystkie warunki jako samochód ciężarowy – dodaje.
Pan Stanisław zdecydował, że zrobi wszystko, aby udowodnić, że to on ma rację, a nie urzędnicy. Postanowił, że będzie walczył. – Nie chodziło o pieniądze, lecz o honor – mówi Stanisław Teper. – Wszyscy znajomi twierdzili, że nie mam szans wygrać z taką „machiną”. Adwokaci z Podkarpacia, z którymi rozmawiałem, odmówili mi pomocy. Dopiero jedna z warszawskich kancelarii prawniczych zajęła się moją sprawą. I w końcu, po około dwóch latach walki uznano, że mam rację i zwrócono mi pieniądze – mówi z satysfakcją.
– Moim głównym celem jest dotrzeć do osób pokrzywdzonych za pośrednictwem Super Nowości. Bardzo chętnie pomogę, oczywiście bezinteresownie – mówi. – Zależy mi na tym, aby ludzie wiedzieli, że mają szansę odzyskać pieniądze. Żeby ludzie nie wierzyli we wszystko, co mówią urzędnicy, bo jak się okazuje, nie zawsze mają oni rację – dodaje nasz rozmówca.
Wioletta Zuzak


