Ujawniamy kulisy rozruchów w Mielcu

Wcześniej na terenie miasta pojawiły się antyromskie napisy. Fot. Paweł Galek

Znamy podłoże konfliktu między romską a polską częścią Mielca. Ustaliliśmy, która strona bardziej dążyła do konfrontacji i kto konkretnie ją do tego prowokował. Wiemy, kto siedział za kierownicą samochodu, który celowo wjechał w tłum ludzi, i jak potem tłumaczył swoje zachowanie. Dotarło do nas również oświadczenie, w którym Stowarzyszenie Romów w Polsce odnosi się do dramatycznych wydarzeń w Mielcu.

O burdach polsko-romskich w Mielcu szczegółowo pisaliśmy we wczorajszych Super Nowościach. Przypomnijmy, że w niedzielę (27 bm.) wieczorem w Miasteczku Młodego Robotnika, gdzie jest największe skupisko Romów, dwie grupy mężczyzn usilnie dążyły do konfrontacji. Niektórzy z nich mieli w rękach maczugi, pałki, kije i inne „uzbrojenie”.

Zatrzymana jedna osoba

Na szczęście szybka i skuteczna interwencja licznych policjantów uspokoiła emocje. Mundurowi wyposażeni byli w gaz i broń gładkolufową. Podobne działania policjanci podjęli na terenie osiedla przy ul. Inwestorów, które także zamieszkują osoby narodowości romskiej.
– Sytuację udało się opanować. Funkcjonariusze wylegitymowali osoby, które mogły uczestniczyć w tym zajściu. W zdarzeniu nikt nie odniósł obrażeń – informuje Urszula Chmura, oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Mielcu. – Policjanci gromadzą materiał dowodowy, zabezpieczają nagrania i docierają do świadków – dodaje.
Postępowanie ma przede wszystkim wyjaśnić, czy doszło do nawoływania do nienawiści na tle różnic narodowościowych. Zatrzymano jak dotąd jedną osoba.

„Cygańskie nieroby”

Genezą zamieszek w Mielcu było zdarzenie sprzed ponad trzech tygodni. Dokładnie 3 bm. w Parku Leśnym na Górce Cyranowskiej do 16-letniego chłopaka podszedł nastolatek narodowości romskiej i uderzył go w twarz, łamiąc mu dwa zęby. Sytuację nagrał monitoring, dzięki temu napastnik został ustalony, a sprawa trafiła do Sądu Rodzinnego. Zdarzenie, jakich wiele. Jednak tutaj zadziałał aspekt narodowościowy, etniczny, rasowy…, zwał jak zwał.
Wkrótce potem na terenie miasta pojawiły się antyromskie napisy, w tym m.in. dwa na murach budynków przy ul. Biernackiego, a jeden na zjeżdżalni dla dzieci na Górce Cyranowskiej. „Cygańskie nieroby, wstęp wzbroniony”, „Cygan cwaniakuje i w barakach się bunkruje” – to tylko niektóre z nich. Kilka z tych napisów zniknęło, ale inne zostały…

To Romów napadnięto?

Policja przyznaje, że to wszystko przyczyniło się do eskalacji konfliktu, czego efektem były niedzielne burdy na terenie Miasteczka Młodego Robotnika. Szczegółów mundurowi jednak nie podają. Nam udało się ustalić, że za wszystkim stała kobieta – osoba z najbliższej rodziny 16-latka, który trzy tygodnie temu został uderzony przez romskiego rówieśnika.
To ona miała przyprowadzić grupę uzbrojonych w kije osób do MMR, by „zemścić się” na Romach. Wcześniej w ich stronę miała kierować groźby karalne. Jak można przeczytać w sieci, kobieta została już zidentyfikowana przez policję i zatrzymana.

Dlaczego wjechał w tłum?

Internet obiegło wideo, na którym widzimy, jak samochód osobowy celowo wjeżdża w grupę mężczyzn. Pojazdem kierował mężczyzna narodowości romskiej. Jak ustaliliśmy, swoje postępowanie tłumaczył policji tym, że wiózł małe dziecko i czuł się zagrożony.
Oświadczenie w tej sprawie wystosowało Stowarzyszenie Romów w Polsce. Czytamy w nim m.in.: „Konflikty powinny być rozstrzygane na drodze prawnej przy udziale wszystkich służb działających w ramach polskiego systemu prawnego. Od wymierzania sprawiedliwości są policja i sądy. W żadnym przypadku nie powinno brać się spraw w swoje ręce. Wszyscy obywatele są wobec prawa równi i w równy sposób muszą go przestrzegać.”

Paweł Galek

8 Responses to "Ujawniamy kulisy rozruchów w Mielcu"

Leave a Reply

Your email address will not be published.