Ukryte podatki windują ceny

Więcej płacimy w restauracjach m.in. przez rosnące rachunki za: prąd, wodę, gaz czy śmieci oraz tzw. opłatę cukrową. Fot. Wit Hadło

Pandemia odcisnęła wyraźne piętno na branży gastronomicznej. Restauracje i puby wznawiają działalność, lecz wyższe koszty, z jakimi muszą się mierzyć, wpływają finalnie na ceny oferowanych posiłków i napojów. Droższe są: prąd, wywóz śmieci czy woda, a ponadto pojawiła się opłata cukrowa. Nic więc dziwnego, że głębiej do portfela sięgną konsumenci.

W ostatnim miesiącu informowaliśmy czytelników „Super Nowości” o wszechobecnej drożyźnie. Z raport GUS wynika, że inflacja w kwietniu wyniosła 4,3 proc. Znacznie podrożała żywność, w tym m.in. nowalijki, o których pisaliśmy niedawno, ale także produkty suche czy napoje. Więcej płacimy także za prąd, wodę czy wywóz śmieci, a ceny paliw to już istne szaleństwo (średnio 5,25 zł za litr Pb95). Przewiduje się, że pod koniec roku inflacja może wynieść 5 proc.
Jak to wszystko się ma do odrodzenia branży gastronomicznej? Już po kilku dniach funkcjonowania ogródków letnich w całej Polsce, klienci zauważyli wyższe ceny w kartach menu. Wysokie koszty za obiad czy zimny napój na miejskich deptakach to nie fanaberie właścicieli lokali, tylko ich realna konfrontacja z kosztami. Wspomniane wyższe opłaty za prąd, wodę, gaz czy śmieci to jedno, a drugie to nowa tzw. opłata cukrowa czy wyższy podatek VAT na owoce morza (lipiec 2020 r.). Trzecia sprawa to rosnące koszty pracy, a także brak …pracowników, którzy w obliczu pandemii musieli się przebranżowić. Jak podaje Business Insider, powołując się na dane Izby Gospodarczej Gastronomii Polskiej, szacuje się, że w tym roku w restauracjach będzie drożej o 20 proc. Takich podwyżek jeszcze nie widać, a to oznacza, że drożyzna …dopiero nadejdzie.

Trzeba sięgnąć do portfela

Właściciele lokali gastronomicznych borykają się z wyższymi opłatami i cenami żywności, przez co w efekcie podrożeć muszą świadczone przez nich usługi. Klienci mówią o „paragonach grozy”, lecz to niekoniecznie wina restauratorów. Co o sprawie sądzą podkarpaccy gastronomicy?
– Starałem się utrzymać ceny w moim lokalu na poziomie z ubiegłego roku, ale mocno odczuwamy tzw. podatek cukrowy oraz rosnące ceny produktów. Do tego dochodzą wyższe rachunki np. za prąd i fakt, że wielu pracowników odeszło z branży. To zła informacja – podkreśla pan Robert Wróbel, właściciele pubu „Niedźwiadek” w Przemyślu.
W podobnym tonie wypowiada się Łukasz Paluch z restauracji Royal Palace w Sanoku, w którego ocenie, rosnące rachunki wpływają na stawki posiłków. – Podnieśliśmy nieznacznie ceny, ale porównując to z innymi lokalami w mieście i tak nie są to duże różnice. Niestety, wszystko drożeje: żywność i napoje, rosną opłaty, a w górę idą usługi gastronomiczne – mówi pan Łukasz.
Jak z kolei wyjaśnia Magdalena Delmaczyńska, właścicielka restauracji Kuk Nuk w Rzeszowie, olbrzymim problemem, z jakimi boryka się gastronomia, jest odpływ pracowników. – W trakcie pandemii wiele osób z branży znalazło alternatywną pracę. Problemem było więc zatrudnienie nowych kucharzy i kelnerów, którym trzeba zapłacić więcej. Na wyższe ceny posiłków wpływa także tzw. podatek cukrowy oraz wyższe rachunki za prąd czy paliwo. Wszystko podrożało – wskazuje restauratorka. O kolejnych miesiącach funkcjonowania branży będziemy informować.

Kamil Lech

5 Responses to "Ukryte podatki windują ceny"

Leave a Reply

Your email address will not be published.