Unia Europejska zabiera nam ulubione wędzonki

- U nas w zakładzie mięsnym szynka swojska wędzona jest w specjalnej, tradycyjnej komorze wędzarniczej, opalanej drewnem bukowym - mówi Jan Dec, dyrektor ds. produkcji w Zakładzie Mięsnym w Górnie. Fot. Wit Hadło
– U nas w zakładzie mięsnym szynka swojska wędzona jest w specjalnej, tradycyjnej komorze wędzarniczej, opalanej drewnem bukowym – mówi Jan Dec, dyrektor ds. produkcji w Zakładzie Mięsnym w Górnie. Fot. Wit Hadło

Ze sklepów znikną wędzone dymem kiełbasy i szynki. To oznacza kłopoty dla wielu zakładów masarskich.

Od września 2014roku nie będziemy mogli kupić wędzonych wędlin. Wszystko za sprawą nowych przepisów unijnych dotyczących zawartości substancji smolistych w żywności. Zdaniem Komisji Europejskiej, większość polskich firm handlujących wyrobami mięsnymi nie spełnia restrykcyjnych wymogów. W trudnej sytuacji będzie m. in. jedna z podkarpackich firm – Zakład Mięsny Smak-Górno – która prawdopodobnie będzie musiał zrezygnować z produkcji smacznych tradycyjnych wyrobów, m.in. szynki swojskiej i kiełbasy głogowskiej. 

Jeszcze w 2006 roku Komisja Europejska wydała rozporządzenie, które ustaliło najwyższe poziomy niektórych zanieczyszczeń w środkach spożywczych. Za 9 miesięcy zostaną wprowadzone zmiany w tych przepisach i obniżony zostanie najwyższy dopuszczalny poziom benzo(a)pirenu w mięsie wędzonym i produktach mięsnych wędzonych. Zmiany w prawie żywnościowym mają na celu umożliwienie konsumentowi dokonywanie bardziej świadomego wyboru produktów żywnościowych, a także ochronę zdrowia poprzez poprawę bezpieczeństwa żywności.

Unijni urzędnicy chcą nas wykończyć
20 procent całego wędliniarskiego asortymentu w Zakładzie Mięsnym Smak-Górno w Górnie jest wytwarzane w sposób tradycyjny. W wędzarniczych komorach wędzone są: schab, boczek pieczony, kiełbasa sucha pieczona i szynka swojska.

– Z naszych tradycyjnych wyrobów słyniemy w całej Europie. Sprzedajemy je w Londynie, Francji i Włoszech – mówi Mieczysław Miazga, prezes w Zakładzie Mięsnym w Górnie. – W Polsce mamy dobrą tradycyjną żywność, w tym wędliny. W innych krajach Unii Europejskiej kiełbasy, szynki mają dużo składników chemicznych i mogą one doprowadzić do pogorszenia zdrowia konsumentów. Myślę, że tak naprawdę Komisja Europejska, wydając rozporządzenie o zakazie wytwarzania wędlin wędzonych dymem, chce wyeliminować z rynku polskie firmy konkurencyjne dla innych krajów.

W naszym kraju zakłady mięsne w swoim asortymencie mają od 20 do 30 procent tradycyjnych wędlin. Dziesięć produktów z Zakładu Mięsnego w Górnie zostało wpisanych na listę tradycyjnych wyrobów, którą przygotowało Ministerstwo Rolnictwa.

Tradycyjne wyroby z Górna przebadają w Tarnowie
Prezes Mieczysław Miazga zlecił laboratorium w Tarnowie badanie wędlin wędzonych dymem z drewna bukowego. Wkrótce będzie wiadomo, czy w tych wyrobach są skażenia i na jakim poziomie. W zależności od rodzaju wędlin, kiełbasy, szynki wędzone są w komorach od jednej do nawet czterech – pięciu godzin.

– Jeżeli zakażą nam produkcji tradycyjnych kiełbas i innych wyrobów wędliniarskich, to zrezygnujemy z wędzenia – mówi prezes Miazga. – Będziemy je wytwarzać w innej technologii i pogorszy się ich smak. Obawiam się, że wtedy stracimy klientów, którzy w sklepach szukają wędzonych kiełbas czy szynek. W tym czasie rozkwitnie szara strefa, bo nasz zakład, zatrudniający 150 osób, będzie kontrolowany, a małe zakłady nie będą sprawdzane i będą w nich wędzić wędliny i z powodzeniem je sprzedawać – tłumaczy przedsiębiorca.

Zagrożony jest byt 150 firm
Wyroby z Górna mają unijne certyfikaty, dlatego szef mięsnej firmy nie rozumie, dlaczego mają być wprowadzone przepisy zabraniające produkcji wędzonych kiełbas i szynek. – Najpierw nam wydano certyfikaty, a teraz mają one nic nie znaczyć? – dziwi się Mieczysław Miazga.

Jeżeli np. wędzona kiełbasa głogowska z Górna nie będzie już wędzona dymem, to zmieni smak. Konsument przyzwyczajony do tego, że dłużej ją można było przechować, po spróbowaniu tej kiełbasy, która zostanie zrobiona w inny sposób, zniechęci się i już nigdy jej nie kupi. To dzięki dymowi trwałość wędlin jest dłuższa.

We wrześniu w Polsce aż kilkuset producentów będzie musiało zrezygnować z wytwarzania tradycyjnie wędzonych wędlin. Badania potwierdzają, że wyrobom polskich producentów daleko do spełnienia nowych wymogów dotyczących substancji smolistych w żywności, które wejdą w życie na terenie Unii Europejskiej we wrześniu 2014 r.

Właściciele polskich zakładów wyspecjalizowanych w produkcji wyrobów wędzonych tradycyjnymi metodami, czyli w komorach opalanych drewnem, oceniają, że nowe normy są zbyt restrykcyjne. Dla wielu zakładów mięsnych nowe przepisy mogą oznaczać konieczność likwidacji przynajmniej części działalności, bo wędzenie przy użyciu drewna stanie się praktycznie niemożliwe. Jak zauważa Witold Choiński, prezes Związku Polskie Mięso, zagrożony jest dalszy byt co najmniej 100 – 150 firm ze wszystkich 2 tys. działających na rynku mięsa.

Mariusz Andres

16 Responses to "Unia Europejska zabiera nam ulubione wędzonki"

Leave a Reply

Your email address will not be published.