Unia truje nas na potęgę!

Zamiast dbać o nasze zdrowie, unijni biurokraci woleli uprzykrzyć życie polskim wędliniarzom, którzy stosują przy produkcji zdrową i znaną od setek lat metodę wędzenia nad otwartym ogniem. Fot. Wit Hadło
Zamiast dbać o nasze zdrowie, unijni biurokraci woleli uprzykrzyć życie polskim wędliniarzom, którzy stosują przy produkcji zdrową i znaną od setek lat metodę wędzenia nad otwartym ogniem. Fot. Wit Hadło

PODKARPACIE. Trujące azotyny w wędlinach mają być zdrowsze niż tradycyjne wędzenie polskich wyrobów mięsnych! Tak postanowili twardogłowi urzędnicy z Brukseli.

Nie udało się całkowicie wyeliminować tradycyjnego wędzenia kiełbas, chociaż według urzędników z Brukseli, „dym jest rakotwórczy”. W zamian za to urzędnicy na prośbę wielkich koncernów – aż o 50 proc. zwiększyli dopuszczalną zawartość w wyrobach mięsnych silnie trujących azotynów!

Oczywiście, ich decyzja nie ma nic wspólnego z dbaniem o nasze, czyli konsumentów zdrowie. Dla nich ważniejsze są zyski koncernów. A tym chodzi oczywiście o to, by wędliny miały termin przydatności do spożycia jeszcze dłuższy niż obecnie! Czyli żeby dłużej dobrze wyglądały i pachniały.

Warto przypomnieć, że przed wejściem do Unii Europejskiej w Polsce obowiązywała ostrzejsza norma stężenia fosforanów, czyli substancji chemicznej, która powoduje zwiększoną wodochłonność mięsa. Po 1 maja 2004 roku zwiększono ją z 1500 ppm do 5000 ppm.

Zamiast dbać o nasze zdrowie, unijni biurokraci woleli uprzykrzyć życie polskim wędliniarzom, którzy stosują przy produkcji zdrową i znaną od setek lat metodę wędzenia nad otwartym ogniem. Dzięki głośnym protestom udało się im wywalczyć odstępstwo od nowych, nadgorliwych norm substancji smolistych, ale nowe rozporządzenie de facto wyeliminowało polskich wędliniarzy z zachodnich rynków.

– Wszyscy na tym trochę stracili, bo każdy jakieś 10-15 proc. produkcji eksportował, a teraz nie może. Gdyby te poziomy WWA i benzo(a)pieranu okazały się za duże, to konsekwencje dla firmy byłyby poważne – mówi Fryderyk Kapinos, prezes Polskiego Stowarzyszenia Producentów Wyrobów Wędzonych Tradycyjnie, a zarazem radny i kandydat PiS w okręgu mielecko-dębickim do sejmiku województwa, który stał na czele frontu obrony tradycyjnych polskich wędzonek.

Odstępstwo od unijnego rozporządzenia będzie obowiązywać tylko 3 lata. – Żeby nasi wędliniarze mogli teraz produkować na rynek krajowy, muszą napisać pismo do powiatowego lekarza weterynarii, że wędzą produkty, które nie spełniają nowych, zaostrzonych unijnych norm, a od końca listopada będą musieli znakować te produkty specjalnym kwadratem – tłumaczy Kapinos i stawia pytanie: – Dlaczego wędlina tradycyjna, w składzie której oprócz mięsa wieprzowego jest tylko sól, pieprz naturalny i czosnek, jest wedle unijnego prawa gorsza niż ta, w której jest kilkanaście dopuszczonych przez Unię substancji chemicznych?

Trujące chemikalia, które zjadamy razem z wędliną
Azotyn potasu i sodu w wędlinach poprawiają i wyostrzają smak, zapach i na wiele dłużej niż pozostałe konserwanty konserwują produkty. Ale powodują powstawanie wielu nowotworów, w tym jelita grubego, alergii i nieżytów żołądka.

Żółcień 2G, tartrazyna, żółcień chinolinowa to barwniki, które nadają wędlinom piękny rumiany kolor. W organizmie powodują otyłość, alergie, astmę, problemy z żołądkiem, a u dzieci ADHD. Te same barwniki, które stosuje się do żywności, stosuje przemysł chemiczny do farb, lakierów i chemii gospodarczej.

Kwas alginowy, polifosforan sodu i potasu to stabilizatory, które dodane do wędlin wiążą wlaną wodę, przez co zwiększa się waga wyrobu (i zysk producenta). Powodują silne alergie pokarmowe i skórne, uszkadzają też ścianki jelit i powodują grzybice.

Palmitynian askrobylu to zagęszczacz w wędliniarstwie stosowany jako wypełniacz w kiełbasach, szynkach, pasztetach i konserwach. Odpowiada za silne reakcje alergii pokarmowej i skórnej. U dzieci może powodować duszności i kaszel.

Glutaminian sodu – zastępuje w wędliniarstwie sól, wzmacnia smak i zapach. Ale to silnie trująca syntetyczna substancja, która u człowieka prowadzi do ciężkich chorób układu pokarmowego. Glutaminian sodu jest obecny w praktycznie każdej gotowej przyprawie.

Wodorowęglan sodu, węglan potasu – regulatory kwasowości – w wędliniarstwie stosowane są jako dodatek zakwaszający produkt. Jego spożycie powoduje zakwaszenie organizmu i rozwój grzybic w jelicie grubym, osłabienie jelita grubego powoduje spadek odporności całego organizmu na wszelakie infekcje.

Aspartam – zamienniki cukru w wędliniarstwie dodawany jest do przypraw i jako zamiennik cukrów. Słodziki odpowiadają za alergie u człowieka, uszkadzają jelito grube i niszczą wątrobę.

Gluten pszenny – spoiwa są w wędliniarstwie stosowane do spajania niskiej jakości kawałków mięsa, skrawanych kości głównie w produktach z mięsa mielonego, w szynkach puszkowanych i kiełbasach. Spożywanie tego składnika w nadmiarze powoduje reakcje alergiczne, duszności i astmy.

Anna Moraniec, Arkadiusz Rogowski

7 Responses to "Unia truje nas na potęgę!"

Leave a Reply

Your email address will not be published.