Takie można odnieść wrażenie oglądając serwisy informacyjne i przeglądając portale internetowe. W zasadzie trudno nawet znaleźć wzmiankę, że oskarżony o płatną protekcję przy weryfikacji oficera Wojskowych Służb Informacyjnych dziennikarz śledczy Wojciech Sumliński został ostatecznie przez sąd uniewinniony, a karę 4 lat więzienia (wyrok nieprawomocny) usłyszał inny były oficer WSI, Aleksander L.
Nieważne – zdaje się mówić większość dziennikarzy, a przecież w całej tej szytej grubymi nićmi sprawie chodziło o skompromitowanie nie tylko samego dziennikarza, ale przede wszystkim Komisji Weryfikacyjnej WSI i jej szefa Antoniego Macierewicza. Sami Państwo możecie sobie wyobrazić, jak zakończyłaby się jej działalność, gdyby okazało się, że pozytywną weryfikację można załatwić za łapówkę. A o to właśnie oskarżono dziennikarza. Wyrok sądu nie pozostawia jednak wątpliwości – była to zaplanowana prowokacja, a dowodów obciążających Sumlińskiego, któremu cała ta afera zniszczyła życie, po prostu brak.
Co ciekawe, według sądu „sprawa od początku pozostawała w szczególnym zainteresowaniu ówczesnego marszałka Sejmu Bronisława Komorowskiego, a później również szefa komisji ds. służb specjalnych Pawła Grasia oraz szefa ABW Pana Bondaryka”.
Przypomnijmy, że gdy podczas procesu sąd przesłuchiwał ówczesnego prezydenta Komorowskiego, największe telewizje, z wyjątkiem Telewizji Republika, wyłączyły kamery. Dziś, kiedy zapadł niewygodny dla niego wyrok, sytuacja wygląda podobnie. Zamiast informacji o finale afery z byłym prezydentem w tle, media wolą wałkować w kółko wypowiedź Kaczyńskiego. Sami Państwo oceńcie czy to przypadek?
Redaktor Arkadiusz Rogowski



41 Responses to "Uniewinnienie Sumlińskiego nieistotne?"