Upadek imperium

Igrzyska w Soczi, z meczu Rosja – Słowacja, w którym gospodarze igrzysk zwyciężyli dopiero po serii rzutów karnych. Fot. Archiwum

Świat, Europa, Rosja nie będą już takie same i wiemy o tym od momentu, gdy pierwsze pociski Putina uderzyły w ukraińską ziemię. Brutalne zerwanie międzynarodowych umów i traktatów być może nie miałoby dla niego terminalnych konsekwencji, gdyby Ukraina poległa w kilka dni, ale przecież bohaterowie tej ziemi – mimo pierwotnej wstrzemięźliwości Zachodu – trwają i walczą, udowadniając z każdą chwilą, że „Szcze ne wmerła Ukraina”.
Świat w końcu ostro zareagował i na Rosję spadają kolejne ciosy niespotykanych dotąd sankcji, nawet ze strony tak dbającej o neutralny wizerunek Szwajcarii. Rubel leci gwałtownie w dół i jest najtańszy w historii, a drastyczne podniesienie stopy procentowej do 20 proc. to zapowiedź wielkiego krachu, tym boleśniejszego, że wojna ma kosztować Rosję 20 mld dolarów dziennie. Dodając do tego coraz gorętsze wezwania oligarchów do zakończenia działań wojennych, ich kuluarowe spotkania z Putinem oraz dość znaczący fakt udziału celebryckiego oligarchy Romana Abramowicza w pokojowych negocjacjach ukraińsko – rosyjskich w Białorusi, może się wydawać, że dotychczasowa Rosja sypie się Putinowi na naszych oczach.
To być może nie było takie trudne, bowiem nasze postrzeganie putinowskiej Rosji jako imperium gospodarczego wydaje się mylne wobec jej pozycji w światowym imporcie (21.) i eksporcie (15.) wg. danych z 2017 r., które raczej do tej pory nie za bardzo się zmieniły. A zatem Rosja ze swym upadającym rublem jest takim sobie rynkiem zbytu porównywalnym z Polską, ale już nie z maleńką Belgią czy Szwajcarią, które są przy niej potentatami światowych zakupów. Także światową sprzedaż trzyma Rosja na mniej więcej podobnym poziomie – tuż przed albo tuż za Szwajcarią (czekolada i zegarki), a o pozycji Singapuru czy Tajwanu marząc tylko. Wydaje się, że niedźwiedziowi starły się pazury i trochę tego nie dostrzegliśmy, ale zauważył to na pewno bohater ostatnich dni Wołodymyr Zełenski, który dorósł błyskawicznie do męża stanu i daje moc nadziei i wiary.
Jedyne, co trzyma wszystkich w narastającym przerażeniu, to atomowy guzik, który Putin ma w ręce i szantażuje cały świat jego odpaleniem. Gdzie skończy się jego szaleństwo, to pytanie trochę bez odpowiedzi. Opowieści o tym, że Putin musi wyjść z twarzą są zacne, ale pamiętajmy proszę, że to się już nie ma prawa udać bez jakiegokolwiek sukcesu, a tego sukcesu nie będzie. Męczarnie na froncie, upadek gospodarczy, wewnętrzna presja, bo nie wierzę, że jej nie ma – to wszystko może pchać Putina do samobójstwa. Czy popełni je spektakularnie w rozbłysku atomowej eksplozji? Ma kilka innych sposobów deeskalacji przez eskalację – pytanie tylko, czy z nich skorzysta, a i tak przecież na końcu każdego z nich jest jego nieuchronny upadek.
Jedno jest pewne – jeżeli chce się w jakikolwiek sposób uratować, musi uciekać z Ukrainy jak najszybciej, z jakąkolwiek – minimalną nawet – zdobyczą.
Obawiam się, że jego ego na to nie pozwoli.
To dość powszechna przypadłość satrapów.
Nadzieja zatem w stanowczych reakcjach możnych oligarchów, kremlowskiego dworu oraz rosyjskiej ulicy.
Dzisiaj cały świat ich oczekuje.

Redaktor naczelny Super Nowości, Jakub Karyś

16 Responses to "Upadek imperium"

Leave a Reply

Your email address will not be published.