
PODKARPACIE. W poniedziałek w jednej z wsi w gminie Laszki pies pogryzł rowerzystkę. Zwierzę nie było szczepione przeciwko wściekliźnie.
Jak opisywała sama poszkodowana, pies ni stąd ni zowąd wybiegł z posesji na drogę, ugryzł kobietę w nogę i wrócił na swoje podwórko. Nie wiadomo, co sprowokowało czworonoga do agresywnego zachowania, ale weterynarz Radosław Fedaczyński nie wyklucza, że aura. – Pies, któremu coś doskwiera bywa agresywny bez szczególnych bodźców – wyjaśnia lekarz weterynarii. – A upały są dla psów szczególnie uciążliwe, dlatego ich właściciele powinni zadbać, by zawsze miały one dostęp do świeżej wody i możliwość schronienia się w cieniu – zauważa.
Pogryziona rowerzystka zawiadomiła policję i wskazała funkcjonariuszom posesję, na której był pies. Ci ustalili dane właścicielki czworonoga, a także to, że nie zachowała środków ostrożności przy trzymaniu zwierzęcia oraz nie wykonała obowiązkowego szczepienia przeciwko wściekliźnie.
– To bardzo nierozsądne zachowanie, bo pies, szczególnie wiejski, łatwo może zarazić się wścieklizną od dzikich zwierząt – mówi R. Fedaczyński. – Gdy do pogryzienia przez nieszczepionego psa dochodzi na terenie zapowietrzonym tą chorobą, osobie pogryzionej jest podawana seria leków. Nie jest to już tak bolesne, jak kiedyś, ale nieobojętne dla zdrowia – dodaje. Gdy zagrożenia wścieklizną w okolicy nie ma, pies na ogół poddawany jest 2-tygodniowej obserwacji, by sprawdzić, czy nie jest nosicielem śmiertelnej także dla ludzi choroby.
Niefrasobliwa właścicielka psa w najlepszym razie zostanie ukarana naganą, w najgorszym stanie przed sądem.
emka


