
PRZEMYŚL. 36-letni przemyślanin ukradł z kościoła pustą skarbonkę na ofiary. Od razu został „namierzony”, bo w świątyni był monitoring. Był to już kolejny tego rodzaju „wyczyn” w jego wykonaniu.
Do kradzieży skarbonki doszło w minioną sobotę (21 stycznia). Jak ustalili wezwani do kościoła policjanci, złodziej zabrał z nawy świątyni świecznik z wmontowaną skarbonką. Wychodząc zostawił górną część wartego tysiąc złotych świecznika, a dolną, tę ze skarbonką, zabrał z sobą. Udało mu się wyłamać drzwiczki skarbonki, ale cała jego „praca” poszła na marne, bo ta była po prostu pusta.
„Namierzenie” kościelnego złodzieja nie było trudne, bo w świątyni jest monitoring, który zarejestrował kradzież i złodzieja. Okazał się nim dobrze znany policji z podobnych „wyczynów” 36-letni przemyślanin. Ten sam, który we wrześniu zeszłego roku usiłował włamać się do jednego z przemyskich kościołów, ale powstrzymała go wówczas antywłamaniowa szyba w drzwiach i mający na koncie jeszcze inne kradzieże z kościelnych skarbonek w Przemyślu. Do tego doszła jeszcze kradzież roweru marki Magnum, który udało się odzyskać. Za kradzieże 36-latkowi grozi kara od 3 miesięcy do 5 lat więzienia, ale kradzież z włamaniem to już „wyższa półka” i może za to pójść za kratki nawet na 10 lat.
emka


