Uratował 76-latkę z płonącego domu

Sierż. Kamil Pilch z komisariatu policji w Pruchniku. Fot. KPP Jarosław

Ogień trawił dach, nad którym unosiły się kłęby czarnego dymu. Czuć było gorąc buchający z wnętrza domu. Kilku mężczyzn dobijało się do drzwi, zaglądali przez okna by sprawdzić, czy ktoś jest w środku. – Nagle zobaczyłem starszą kobietę – opowiada sierż. Kamil Pilch z komisariatu policji w Pruchniku w pow. jarosławskim. 27-latek, choć nie był na służbie, nie wahał się ani chwili. Wskoczył do płonącego domu przez rozbite okno i wyprowadził 76-latkę na zewnątrz. – Była roztrzęsiona i nie do końca świadoma w jak dużym niebezpieczeństwie się znalazła – wspomina bohater.

Te dramatyczne wydarzenia rozegrały się w poniedziałek, 14 września w Bystrowicach w gminie Roźwienica w pow. jarosławskim. Sierżant Kamil Pilch wracał do domu z budowy. Śpieszył się, bo o godz. 16 miał rozpocząć służbę. – Z drogi zauważyłem dym. Nie wiedziałem co się pali, widziałem tylko kłęby unoszące się w oddali. Zadzwoniłem do kolegów, czy o tym wiedzą – opowiada policjant. Dostali zgłoszenie o pożarze i już ruszali na miejsce. – Zawróciłem – wspomina 27-latek.

Palił się piętrowy dom. – Zobaczyłem ogień na dachu. Dobiegłem do stojącej przy bramce sąsiadki. „Czy ktoś może być w domu?” – zapytałem. Odpowiedziała, że prawdopodobnie jedna lub dwie osoby. Nie było chwili do stracenia – relacjonuje młody policjant.

Przed domem było już czterech mężczyzn. – Wszystkie okna były pozamykane, zaglądali przez nie chcąc zobaczyć, czy ktoś jest w środku. Dobijali się do drzwi, ale też były zamknięte – wspomina. – Nagle w oknie zobaczyłem kobietę. Była zdezorientowana, wystraszona. Zachowywała się tak, jakby nie wiedziała, co się dzieje. Mówiliśmy do niej, ale nie było z nią kontaktu – relacjonuje Kamil Pilch. Zdecydował, że musi wybić okno. – Gdy jeden z mężczyzn próbował otworzyć drzwi, odpadła klamka. Wziąłem ją i zacząłem uderzać w szybę. Pękała. Wtedy ktoś przyniósł drąg – opowiada policjant. Jedno uderzenie i szyba rozbiła się w mak. – Nie myślałem o niczym, czy to bezpieczne dla mnie, czy niebezpieczne, chciałem jak najszybciej wyprowadzić kobietę na zewnątrz – wyznaje.

Kamil Pilch przedostał się do środka. – Znalazłem się w wiatrołapie. Kobietę, którą widziałem przez okno zobaczyłem w korytarzu. Musiała się przestraszyć, gdy rozbiliśmy szybę, dlatego cofnęła się w głąb – opowiada. – W środku było bardzo duszno, gorąco i wszędzie był gryzący dym, który utrudniał oddychanie. Podbiegłem do niej, zapytałem czy dobrze się czuje, czy nic się jej nie stało i czy ktoś jest jeszcze w domu. Odpowiedziała, że jest sama. Nie mogła wyjść, bo nie wie, gdzie są klucze do drzwi. Była przerażona, chyba nie do końca zdawała sobie sprawę z tego, co się dzieje.

Musieli jak najszybciej opuścić płonący dom. – Nie chciałem wyprowadzać tej kobiety przez okno, bo wystawały z niego ostre krawędzie zbitej szyby, mogłaby sobie zrobić krzywdę. Wziąłem rozbieg i z całej siły kopnąłem w drzwi. Ustąpiły. Mogliśmy wyjść – opowiada. – Będąc już na ogrodzie, zobaczyłem, jak z budynku zaczynają odchodzić i odpadać stopione przez ogień elementy elewacji.

Za chwilę przyjechały straże i policja. – Byłem spokojniejszy, bo wiedziałem, że jest już bezpieczna – przyznaje Kamil Pilch. – Zrelacjonowałem kolegom to, co się wydarzyło i pojechałem do domu, żeby się wykąpać.

Od razu opowiedział rodzicom to, co się wydarzyło – byli w szoku. – Słyszeli straże, ale nie przypuszczali, że i ja tam będę. Są dumni – opowiada policjant. Żona o wszystkim dowiedziała się przez telefon, bo była w pracy. Uściskała go dopiero, gdy wrócił ze służby.

Tymczasem wieść o bohaterskim zachowaniu sierżanta Pilcha błyskawicznie rozniosła się po komisariacie. – Gdy przyjechałem, usłyszałem od kolegów: „bohater!” – śmieje się 27-latek. – Gratulowali. Prawdę mówiąc dla mnie to nie było bohaterstwo. Praca w policji jest służbą. Ktoś potrzebował mojej pomocy, a ja ruszyłem na ratunek. Zrobiłem to, co do mnie należało.

Kamil Pilch pracuje w policji od trzech lat. W takiej sytuacji znalazł się po raz pierwszy. Zapewnia, że jeżeli kiedykolwiek znajdzie się w podobnej, zrobi dokładnie to samo. I nie ważne, czy będzie wtedy na służbie, czy nie. – Policjantem jest się 24 godziny na dobę.

Dzięki właściwej reakcji sierż. Kamila Pilcha, życiu 76-latki nie zagraża już niebezpieczeństwo.

Katarzyna Szczyrek

Ruszyła zbiórka dla pogorzelców

Klub Szachowy „BYSTROVIA” w Bystrowicach zorganizował zbiórkę „Pomoc dla szachistów pogorzelców” w serwisie Zrzutka.pl Zniszczony dom należał bowiem do czlonków klubu i ich rodziny. – Bracia Mariusz i Ireneusz są czołowymi zawodnikami naszego klubu. Gdy dowiedzieliśmy się o tragedii, jaka ich spotkała, nie mogliśmy przejść wobec tego obojętnie. Stąd pomysł zorganizowania zbiórki – mówi Wojciech Bulanowski, kierownik klubu. Chcą zebrać 50 tys. zł. – Przeznaczymy je na najpilniejsze potrzeby – odbudowę dachu, kupno wyposażenia, które rodzina straciła w pożarze i remont – wylicza Bulanowski.

W akcję pomocy rodzinie aktywnie włączyli się mieszkańcy Bystrowic, wójt gminy Roźwienica, Parafia Rudołowice, Podkarpacki Związek Szachowy oraz szerokie grono szachistów z całego kraju. – Wskutek akcji ratunkowej całe wnętrze zostało zalane, dlatego rodzina mieszka aktualnie u swoich bliskich – mówi Wojciech Bulanowski. – Bardzo zależy nam na tym, aby jak najszybciej mogli wrócić do własnego domu. Liczy się każda złotówka.

One Response to "Uratował 76-latkę z płonącego domu"

Leave a Reply

Your email address will not be published.