
ROPCZYCE. Prokuratura sprawdza, czy personel ropczyckiego ZOZ-u nie naraził zdrowia i życia matki oraz dziecka.
Przed tygodniem 38-letnia kobieta, która zaczęła rodzić w środku nocy pojawiła się w przychodni Podstawowej Opieki Zdrowotnej w Ropczycach, która pełniła wtedy świąteczny dyżur. Zanim do rodzącej wyszedł personel przychodni, dziecko było już na świecie. Kobieta urodziła w poczekalni. Teraz sprawą zajmuje się prokuratura.
– Postępowanie zostało wszczęte jako dochodzenie pod kątem narażenia na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty zdrowia i życia matki i narodzonego dziecka – mówi prok. Wojciech Przybyło, szef Prokuratury Rejonowej w Ropczycach. – Przesłuchany został już zawiadamiający, czyli ojciec dziecka. Wystąpiliśmy też do Zespołu Opieki Zdrowotnej w Ropczycach z nakazem o zabezpieczenie dokumentacji medycznej pod kątem osób będących wtedy na dyżurze, procedur związanych z przyjmowaniem w nocy pacjentów i osób obowiązanych do udzielania takiej pomocy – dodaje.
Z relacji ojca dziecka wiadomo, że rodząca kobieta została przywieziona do ropczyckiej przychodni, gdyż małżeństwo mieszka w pobliżu. – Jako że akcja porodowa była już zaawansowana, mężczyzna stwierdził, że szybciej będzie im dojechać do przychodni i przesiąść się tutaj w karetkę, która zawiezie ich do szpitala Rzeszowie, gdzie kobieta miała docelowo rodzić – relacjonuje prokurator. – Ropczycki ZOZ nie realizuje jednak tego typu świadczeń i oni powinni wezwać karetkę do siebie do domu.
W ropczyckiej przychodni nie ma izby przyjęć. Wchodzi się do budynku, jest malutki przedsionek i dzwoni się dzwonkiem, żeby któraś z dyżurujących pielęgniarek albo lekarz wyszedł do pacjenta. – Tak też było w tym przypadku. Ojciec dziecka dzwonił dzwonkiem, ale nikt nie reagował. – opowiada prok. Przybyło. – Nieopodal jest stacja pogotowia ratunkowego, mężczyzna i tam próbował szukać pomocy. Gdy się to nie udało, w końcu wezwał karetkę pogotowia, ale zanim ta dotarła w międzyczasie kobieta urodziła. Dopiero gdy dziecko było już na świecie, drzwi przychodni się otworzyły i wówczas też przyjechała karetka. – kończy prokurator.
Ostatecznie kobieta i nowonarodzona córeczka – trzecie dziecko pary, zostały przetransportowane do szpitala w Dębicy.
O sprawę zapytaliśmy dyrektora ZOZ w Ropczycach. – Przychodnia POZ w Ropczycach nie jest przystosowana do odbierania porodów – przyznaje Mirosław Leśniewski. – My ze swojej strony zrobiliśmy co było w naszej mocy. Chociaż nie mamy takiego obowiązku, posiadamy zestaw porodowy. Na pewno nikt nie odmówił pomocy, co najwyżej pomoc nie została udzielona tak szybko jak ktoś tego oczekiwał. Jeżeli była po naszej stronie jakakolwiek wina, to minimalna. To była kwestia trzech dzwonków, kiedy dyżurujący zareagował. Ci państwo powinni byli wezwać od razu karetkę pogotowia. Odbyłoby się to bez stresu, a rodząca byłaby od razu zaopiekowana i dotarłaby do szpitala. Pani, która urodziła miała bardzo dużo szczęścia, wszystko działo się błyskawicznie i mogła nawet nie dać rady dojść do przedsionka, tylko urodzić po drodze albo na parkingu. Miesiąc wcześniej w Sędziszowie Małopolskim mieliśmy podobną sytuację. Pani nie zdążyła wysiąść z auta, tylko urodziła w samochodzie na siedzeniu – kończy dyrektor.
Katarzyna Szczyrek



One Response to "Urodziła dziecko na posadzce w przychodni"