Urodziny Lecha Wałęsy

Fot. Wikimedia Commons

Szanowny Panie Prezydencie, z okazji Pana 78. urodzin, życzę Panu zdrowia i wytrwałości oraz wszystkiego, czego może sobie Pan zamarzyć, by w spokoju i szczęściu być dla nas wszystkich jak dotąd jeszcze przynajmniej drugie tyle.
Miałem wtedy dziesięć lat. Mało rozumiałem faceta z wąsami, wielkim długopisem i Matką Boską w klapie. Wiedziałem tylko, że teraz wolno mówić o wszystkim, o czym się do tej pory milczało. Niecały rok później było Opole i słowa, które publicznie nigdy wcześniej nie padły. Dość mądre i całkiem niepowtarzalne. Wtedy dorosłem.
A potem, po tym fantastycznym półtorarocznym festiwalu nastała noc generała, ale Nobel był zaraz i choć nikt nie przypuszczał, że to się szybko skończy, mury pękły pod naporem albo dlatego, że na piasku stały. A facet z wąsami uparcie się wtrącał w to, co stworzył przecież.
Nikt nie przypuszczał wtedy na początku, że sami sobie to dziecko osierocimy.
Nikt nie przypuszczał wtedy, na początku, że się to rozpadnie na miliony cząsteczek.
Nikt nie przypuszczał wtedy na początku, że rozjedziemy się w swoich potrzebach i pragnieniach tuż po tym, kiedy liźniemy koniuszkiem warg tego, o co walczyliśmy.
Miałem przyjemność dość zdawkowo przez półtorej godziny rozmawiać o tym z Panem Prezydentem Wałęsą, który nie był już wtedy ani prezydentem, ani Lechem – którym nigdy już pewnie nie będzie i tylko żałować można. Rozmawiać też później kilka razy poważnie o przyszłości, zawsze konkretnie, jak lubi Pan Prezydent praktycznie – skutecznie.
Miałem przyjemność stąpać barbarzyńskimi stopami po zakamarkach pięknej willi w Maisons-Laffitte, w której archiwach leży starannie uporządkowana korespondencja Giedroycia z Miłoszem w najdrobniejszych szczegółach opisująca dwa lata wcześniej pomysł na tego Wałęsowskiego Nobla łącznie z tym, że „Danka z synem poleci do Oslo go odebrać”.
Tego Nobla, który świat zmienił, a o którego właścicielu teraz nic nie ma w – finansowanej z naszych pieniędzy
– przestrzeni mediów publicznych.
Bo jacyś gówniarze zawłaszczyli znaczek z „solidarycą” i nie szanują przeszłości.
Nie szanują Jacka w piwnicy na piasku czekającego na serię, która go zabije. Nie szanują tak jak ci, którzy nie puszczają go potem do umierającej Gajki.
Nie szanują Adama, spawacza w Róży Luksemburg, który dłużej w ludowym pierdlu siedział niż oni „działają”.
Nie szanują: Mazowieckiego, Geremka, ks. Tischnera, Giedroycia w Maisons-Laffitte i wielu wielu innych, których wymieniać trzeba by było godzinami.
Bez których by ich nie było.
Nie szanują, bo są gówniarzami.
Nie szanują też faceta z wąsami, którego nie rozumiałem trzydzieści pięć lat temu.
Tak jak parę razy później.
Ale żeby nie wiem jak było, wielkie jego ego.
Ma do niego swoje własne niezbywalne prawo.
Wspaniałości, Panie Prezydencie.

Redaktor Naczelny Super Nowości Jakub Karyś

24 Responses to "Urodziny Lecha Wałęsy"

Leave a Reply

Your email address will not be published.