PODKARPACIE. Czy się stoi, czy się leży, urzędnikowi 3 tys. zł się należy – ta zasada nadal obowiązuje.
Nawet po 3 tys. zł brutto dodatkowego wynagrodzenia w postaci tzw. trzynastek mogą otrzymać za 2016 rok urzędnicy samorządowi. Jednak te pieniądze zostaną wypłacone do końca marca przyszłego roku. „Trzynastki” dostaną jako prawo nabyte. Nie jest to więc nagroda za dobrą, efektowną pracę. Na kilka razy więcej mogą liczyć szefowie urzędów: marszałek, prezydenci, burmistrzowie i wójtowie.
Na razie w żadnym urzędzie na Podkarpaciu nie wypłacono „trzynastek” za 2016 rok. Termin dodatkowego wynagrodzenia przewidziany jest każdorazowo do końca marca następnego roku, tym razem do końca marca 2017 r. Dlatego obecnie nie można wyliczyć kwoty „trzynastek”, jaką mieliby otrzymywać urzędnicy. Na pewno jednak nie będzie niższa, jak ta wypłacana za 2015 rok. Np. w Urzędzie Wojewódzkim urzędnicy otrzymali wtedy ekstrapensję w wysokości średnio 3222 zł.
– Wysokość dodatkowego wynagrodzenia rocznego, tzw. trzynastki, w Podkarpackim Urzędzie Wojewódzkim może być ustalona po upływie bieżącego roku i świadczenia te wypłacone zostaną w I kwartale 2017 r. – wyjaśnia Małgorzata Waksmundzka-Szarek, rzecznik prasowy wojewody podkarpackiego. – Wojewoda i wicewojewoda nie są uprawnieni do dodatkowego wynagrodzenia rocznego.
„Trzynastki”- średnio 3 tys. zł brutto
W Urzędzie Miasta w Tarnobrzegu za 2015 rok „trzynastki” otrzymały 243 osoby. W sumie z budżetu samorządu wydano na ten cel ponad 751 tys. zł (brutto). Za poprzedni rok prezydent Grzegorz Kiełb otrzymał „trzynastki” w wysokości ok. 11 tys. zł (brutto). Za bieżący rok otrzyma podobną kwotę, która zostanie wypłacona w trzech pierwszych miesiącach 2017 r. Natomiast na każdego pracownika za 2015 rok średnio wypłacono 3672 zł brutto, ale na średnią złożyły się też wysokie „trzynastki” prezydenta i dwóch wiceprezydentów.
W Podkarpackim Urzędzie Marszałkowskim zatrudnionych jest ponad 900 pracowników. W 2015 roku na dodatkowe wynagrodzenie roczne za 2015 r. w sumie wydano 3 mln 866 tys. zł. Jednak jak nas poinformowała Aleksandra Gorzelak-Nieduży z biura prasowego Podkarpackiego Urzędu Marszałkowskiego, trudno podać średnią wysokość „trzynastki”, bo jest różna w zależności od tego, jakie kto zajmuje stanowisko, czy jest inspektorem, czy dyrektorem.
W krośnieńskim Urzędzie Miasta na „trzynastki” za ubiegły rok wydano w sumie ponad 816 tys. zł. „Trzynastka” prezydenta Piotra Przytockiego wyniosła 12 609 zł (brutto), a wiceprezydenta Bronisława Barana – 10 664 zł, a drugiego wiceprezydenta Tomasza Solińskiego – 9 564 zł. Na jeden etat pracownika takie świadczenie wyniosło 173 zł (brutto)
Komu przysługuje „trzynastka”?
„Trzynastka”, czyli dodatkowe wynagrodzenie przysługuje pracownikom jednostek sfery budżetowej – m.in. pracownikom urzędów państwowych oraz zatrudnionym w urzędach miast i gmin. Zgodnie z ustawą z 1997 r. o takich wynagrodzeniach rocznych (wysokość wypłaty „trzynastki” jest równa miesięcznemu wynagrodzeniu) ciąży na pracodawcy. Taką dodatkową pensję dostają tylko pracownicy zatrudnieni na podstawie stosunku pracy. Zgodnie z przepisami, żeby otrzymać „trzynastkę” wystarczy przepracować w roku kalendarzowym co najmniej 6 miesięcy. Mimo że ustawę o wynagrodzeniach rocznych, potocznie nazywanych „trzynastkami”, wprowadzono 19 lat temu, to przepisy te przeniesiono z czasów PRL.
Eksperci od problematyki samorządowej twierdzą, że wypłata „trzynastek” to przeżytek, relikt minionej epoki. We współczesnym zarządzaniu nie daje się pieniędzy za nic. Nie można z góry wypłacać urzędnikom dodatkowych wynagrodzeń tylko dlatego, bo nakazują tak przepisy. Powinno się je wręczać tylko wtedy, gdy ktoś na to zasłużył, pracował efektywnie i gdy firma dzięki niemu rozwinęła się. Obecne przepisy, zdaniem ekspertów, należy zmienić, zamiast trzynastki jako dodatku powinno się dawać pracownikom podwyżki, ale tylko za dobrze wykonaną pracę.
***
Czasy PRL-u minęły bezpowrotnie 27 lat temu, ale przepisy z tamtego okresu pozostały. W ustawie zapisano przywileje dla pracowników budżetówki w postaci ekstradodatku – wypłaty trzynastej pensji. Mamy XXI wiek, kapitalizm, wolny rynek, a urzędnicy są traktowani jak za socjalizmu. Wszyscy dostają trzynastą pensję: i ci co dobrze pracowali, i co się w pracy obijali, pracując na pół gwizdka. Po 1989 roku nadal obowiązuje PRL-owska zasada: czy się stoi, czy się leży, tysiąc złotych się należy. Urzędnicy powinni być traktowani jak w firmach
z prawdziwego zdarzenia – dodatek powinien się należeć najlepszym pracownikom. A marszałkowie, prezydenci, burmistrzowie i wójtowie w ogóle nie powinni pobierać „trzynastki”, bo przez 12 miesięcy naprawdę zarabiają sporo i to musi im wystarczyć.
Mariusz Andres



30 Responses to "Urzędnicy dostają „trzynastki” jak za PRL"