
RZESZÓW, KRAJ. Na zagraniczne wyprawy idą krocie z kieszeni podatników.
W weekendowym wydaniu Super Nowości pisaliśmy jak to 15 osobowa delegacja złożona z urzędników z Ratusza powróciła do Rzeszowa szczęśliwa i wypoczęta z wyprawy do Chin. Wycieczka kosztowała podatników 140 tys. i był już drugą, którą w ostatnim czasie urządził sobie Ratusz (pierwsza wycieczka kosztowała 50 tys. zł). Niestety nie jesteśmy fundatorami tylko wycieczek naszych rodzimych urzędników. Zagraniczne wojaże posłów obecnej kadencji Sejmu kosztowały nas już prawie 1,5 mln. zł.
Paryż, Rzym, Republika Południowej Afryki, Brazylia, Maroko, Uganda, Korea Południowa, Katar – posłowie nie odmawiają sobie zagranicznych wycieczek. Nic dziwnego, bowiem koszty wypraw ponosimy my.
Oni mają za zadanie pozwiedzać, dobrze się bawić i w wolnych chwilach reprezentować nasz kraj. Od listopada 2011 r., gdy zaczęła się obecna kadencja Sejmu z kieszeni podatników poszło na ten cel aż 1,44 mln. zł, bo posłowie wojażowali 146 razy. Gdzie i po co jeździli?
Posłowie PO: Andrzej Biernat, Ireneusz Raś i Maciej Orzechowski oraz Jerzy Wenderlich z SLD pojechali do Kijowa na finał Euro 2012. Ich wyjazd kosztował nas 16,1 tys. zł. Z kolei przedstawiciele klubów sejmowych odwiedzili Ugandę, gdzie brali udział w sesji Zgromadzenia Unii Międzyparlamentarnej. Za wycieczkę zapłaciliśmy 103,9 tys. zł. 15 posłów PO zaliczyło sponsorowany przez podatników wyjazd do Rzymu, gdzie w ramach “promocji Euro 2012” grali w piłkę nożną z włoskimi politykami, a poseł John Godson z PO pojechał w maju do Johannesburga na szczyt diaspory afrykańskiej za co zapłaciliśmy 18,2 tys. zł.
***
Urzędnicy i posłowie to mają fajne życie. Chcą darmowych wczasów, mają je dzięki podatnikom. A my płacimy za te wojaże nic nawet o tym nie wiedząc. Jak chcą gdzieś pojechać, to wcisną kit, że jeszcze tam nas nie reprezentowali. I tak się bawią za nasze…
Katarzyna Szczyrek



4 Responses to "Urzędnicy i posłowie wożą się za nasze"