
Rozmowa z Cezarym Kobą – dyrektorem Urzędu Kontroli Skarbowej w Rzeszowie.
– Wizerunek rzeszowskiego Urzędu Kontroli Skarbowej, którym Pan kieruje, jest fatalny. Czy spędza to Panu sen z powiek?
– Na pewno nie jest to przyjemne, ale mam wrażenie, że społeczeństwo podkarpackie, szczególnie osoby publiczne, nie odróżniają urzędu skarbowego od urzędu kontroli skarbowej. Te pierwsze zajmują się przyjmowaniem wpłat podatków, deklaracji, rozkładają na raty, również ściągają podatki, natomiast urząd kontroli skarbowej, jak sama nazwa mówi, zajmuje się tylko kontrolą skarbową. Ustawa o kontroli skarbowej weszła w życie ponad 23 lata temu i są w niej wyraźnie wskazane zadania, jakie realizują UKS-y. Kontrola skarbowa zajmuje się m.in. ochroną interesów Skarbu Państwa – i chciałbym podkreślić, to jest nasze główne zadanie. Mamy nie tylko pracowników prowadzących postępowania kontrolne, ale także takie komórki organizacyjne, jak wywiad czy wydział analiz i planowania, i to ci pracownicy typują podmioty do postępowań kontrolnych. I tym się różnimy od urzędów skarbowych. Jeśli czytam w prasie podkarpackiej, że mamy się zajmować ściąganiem podatków, to jest to pomylenie urzędów, pomieszanie zadań.
– Zgoda, ale te negatywne oceny rzeszowskiego UKS-u biorą się głównie z tego, że wielu podkarpackich przedsiębiorców czuje się „gnębionych” kontrolami skarbowymi. One trwają – jako postępowania kontrolne – przez wiele miesięcy, a to im po prostu psuje biznes, bo dużo czasu muszą poświęcić na kontakty z urzędnikami, na dostarczanie papierów itd.
– Może podam cyfry i one same się obronią. Jeżeli w 2014 roku ustalenia naszego UKS-u zamknęły się kwotą 700 mln zł, w tym 200 mln to Podkarpacie, a 500 mln z firm spoza regionu, a potem czytam, że podatnicy przenoszą się do Warszawy, to chciałbym ich uspokoić – w Warszawie też przeprowadzamy postępowania kontrolne. W Katowicach, Wrocławiu, Krakowie też.
– Bo ustawa wcale tego nie zabrania…
– Nie zabrania. Widać to też w tych liczbach, o których powiedziałem.
– Czy można je interpretować w ten sposób, że przedsiębiorcy w naszym województwie są uczciwsi niż ci spoza naszego regionu?
– Powiem tak – dbamy o to, by wszyscy podkarpaccy, rzetelni przedsiębiorcy mieli jednakowe szanse. Jeżeli podatnik nieprawidłowo rozlicza podatki, to on jest w lepszej sytuacji niż ci, którzy je rzetelnie deklarują. Działamy w interesie rzetelnych podatników. Jeżeli ktoś odchodzi do Warszawy, to być może analizuje, że nie będzie tam miał kontroli, bo tam jest dużo podmiotów i nie ma na to szans. Niestety, tam również prowadzimy postępowania kontrolne, i my, i inne UKS-y, bo jest nas 16.
– Ale prawdopodobieństwo kontroli jest chyba mniejsze, właśnie dzięki większej liczbie podmiotów…
– Nie. To wynika z analiz. Analitycy, których przyjęliśmy do pracy, typują podmioty do postępowań kontrolnych na podstawie składanych dokumentów i informacji. Tak jak powiedziałem, w zeszłym roku 0,5 mld zł ustaliliśmy w Warszawie i nikt zastrzeżeń tam nie zgłaszał. Ostatnio doradcy podatkowi z dużej kancelarii powiedzieli nam, że w Warszawie już rozeszła się informacja, że najlepiej merytorycznie przygotowani pracownicy kontroli skarbowej są z Podkarpacia, z Rzeszowa. Tylko jest pewna różnica. Tam nas, jako przeciwników – bo stoimy po dwóch stronach barykady – doceniają za fachowość, natomiast tutaj… nie wiem… może dlatego, że wybory się zbliżają?
– Straty budżetu państwa, zwłaszcza na wyłudzeniach VAT-u, są duże i idą w miliardy złotych, ale czy ofiarą walki z tymi nieuczciwymi muszą być ci uczciwi przedsiębiorcy? Weźmy przykład z Ropczyc. Na bazie jakiego przepisu UKS domaga się podatku od strat na opcjach walutowych?
– Pan pozwoli, że nie będę odpowiadał na ten temat, ponieważ jest to objęte tajemnicą skarbową. Nie mogę ustosunkowywać się do pytania, dopóki nie jestem zwolniony z tajemnicy skarbowej. Jest to zagrożone karą pozbawienia wolności do lat 5, więc pozwoli pan, że nie będę odpowiadał na sprawy indywidualnych przedsiębiorców.
– Od pewnego przedsiębiorcy z Łańcuta usłyszałem ostatnio, że już drugi rok z rzędu czeka na zwrot VAT-u, przez co nie może normalnie funkcjonować na rynku…
– Ale każde postępowanie wymaga szczegółowego zbadania dokumentów. To nie jest tak, że wszczynamy postępowanie kontrolne i w ciągu tygodnia, gdzie są załóżmy miliardowe obroty, zbadamy stan faktyczny. Wczoraj czytałem, ile trwa kontrola w Niemczech – nawet 4 lata, a badany okres od 4 do 5 lat. My takiego okresu nie badamy. Staramy się dołożyć wszelkich starań, ale dokumenty musimy zbadać dokładnie, ponieważ gdybyśmy tak nie zrobili, organ drugiej instancji zwróciłby sprawę do ponownego rozpatrzenia. Mamy państwo prawa. Każdy podatnik, jeżeli nie zgadza się z decyzją organu kontroli skarbowej może odwołać się do Izby Skarbowej jako organu drugiej instancji. Jeżeli nie godzi się z decyzją izby, może złożyć skargę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego…
– Wie Pan, ile trwają takie postępowania….
– Organ kontroli skarbowej nie ma kompetencji do wypowiadania się na temat czasu trwania postępowań przed sądami. Staramy się dołożyć wszelkich starań, by nasze postępowania kontrolne trwały jak najkrócej, ale podkreślę – dokumenty musimy zbadać dokładnie.
– Czy zgodzi się Pan ze mną, że firma, która ma na głowie przez wiele miesięcy kontrolę skarbową, albo czeka na zwrot podatku VAT, nie ma równych szans na rynku z konkurencją, która nie ma takiej kontroli?
– Może powiem tak – przeglądanie i badanie dokumentów poprzez tzw. palcowanie w tej chwili odchodzi już prawie do lamusa. Dane staramy się pozyskiwać elektronicznie i nie przeszkadzamy firmie w prowadzeniu działalności przez wiele miesięcy, bo nie jesteśmy w jej siedzibie. Czasy się zmieniły. Ja w kontroli skarbowej pracuję od skończenia studiów. Tylko, że dawniej wykonywaliśmy swoje zadania i żadna osoba publiczna nie wypowiadała się nagannie o organach państwowych. Ponadto chciałem powiedzieć, że jestem urzędnikiem mianowanym, jestem apolityczny i wykonuję zadania, do których zostałem powołany przez ministra finansów.
– Wracając do tajemnicy skarbowej. Wiem, że ona wynika z ustawy, ale czy to nie jest tak, że pozwala ona ukrywać kontroli skarbowej przed opinią publiczną pewne działania, na które skarżą się przedsiębiorcy?
– A może gdyby jej nie było, to może wyglądałoby to inaczej. Mówię teoretycznie.
– Pytałem wcześniej o Ropczyce…
– Tajemnica skarbowa, nie mogę udzielić odpowiedzi…
– Ale pewne rzeczy i tak ujrzały światło dzienne, choćby w interpelacjach posłów.
– Ale nie ode mnie, a to ja jestem zobowiązany do jej przestrzegania.
– Chyba może Pan komentować interpelacje poselskie?
– Nie mogę udzielić odpowiedzi. Powiem tak – nie udzielam w tym temacie komentarzy i proszę nie naciskać.
– To inaczej zadam pytanie. Czy UKS, jako część władzy wykonawczej, nie wchodzi w buty władzy ustawodawczej i kiedy brakuje szczegółowych przepisów, to urzędnicy tworzą prawo poprzez określoną interpretację innych przepisów?
– Nie, nigdy. Nie mamy takiego prawa.
– Ja mam wrażanie, że właśnie w przypadku Zakładów Magnezytowych tak było…
– Nigdy. Mamy 500 kontroli w toku, więc proszę mi powiedzieć, jeżeli by była taka sytuacja, to czy ktoś by nie zauważył, że robimy coś niezgodnie z prawem? Robimy wszystko zgodnie z prawem i powiem, że my nie interpretujemy przepisów – my przestrzegamy przepisów.
– A jak Pan generalnie ocenia polskie prawo podatkowe? Odpowiedzialni za niego są oczywiście ustawodawcy – Sejm, Senat i Prezydent – ale czy Pan coś by w nim zmienił?
– Nie chcę być politykiem. Na pewno nie jest proste, bo gdyby było proste, to doradcy podatkowi nie mieliby co robić (uśmiech). Ale niesprawiedliwe jest podnoszenie zarzutu, że to urzędnicy źle pracują. Oni starają się wykonywać swoje obowiązki jak najlepiej, natomiast jeśli ktoś ma później z tego powodu problemy, to na pewno takim ludziom współczują, tak jak każdy człowiek, ale po pracy. W pracy pracownicy są powołani do wykonywania określonych obowiązków. Dodam, żeby zostać inspektorem, to oprócz stażu pracy i wykształcenia wyższego – prawniczego, ekonomicznego – trzeba zdać też egzamin państwowy, a to nie jest proste.
– Nikt nie mówi, że urzędnicy są słabo przygotowani, ale jeżeli chcą oni nałożyć podatek na ropczycką firmę za straty poniesione na opcjach walutowych i tłumaczą to tym, że decyzja o wejściu firmy w opcje walutowe kilka lat temu była nieracjonalna, to chyba mamy do czynienia z bardzo groźną dla wolności gospodarczej praktyką…
– Pan pozwoli, że nie będę odpowiadał na pytania związane z konkretnym przedsiębiorcą.
– Ale ja pytam o sam mechanizm, w którym to urzędnik ocenia racjonalność decyzji przedsiębiorcy.
– Nie mogę wypowiadać się na ten temat. Proszę zrozumieć. Nie zostałem zwolniony z tajemnicy skarbowej.
Rozmawiał Arkadiusz Rogowski



7 Responses to "Urzędnicy kontroli skarbowej współczują, ale po godzinach pracy"