
MIELEC. W zasadzie nie ma miesiąca, żeby mieszkańcy nie napotykali się na niedoróbki czy buble na zrewitalizowanej za ok. 9 mln zł Górze Cyranowskiej. Często mówi się o tym także na forum Rady Miejskiej. Nie inaczej było na ostatniej sesji mieleckiego samorządu:
– Część oświetlenia ledowego w sztucznym potoku jest już niesprawna. To samo dotyczy ramy świetlnej – wyliczał radny Mariusz Ryniewicz. – Należałoby w ramach gwarancji zmobilizować wykonawcę, żeby to naprawił. Naliczyłem tam też w tym potoku 24 płyty szklane, które są popękane i uszkodzone. Coś trzeba z tym zrobić, przyglądnąć się, kto to niszczy i czemu się tak dzieje. Może trzeba zainstalować tam monitoring – proponował.
Ryniewicz zwrócił również uwagę na dziwaczną sytuację na Górze Cyranowskiej związaną z traktami rowerowymi. – Tam, gdzie miasto zrealizowało swój projekt, ścieżki się nagle zmieniają i zamiast chodnika jest droga dla rowerów, a tam gdzie jest droga dla rowerów jest chodnik dla pieszych. Należy zmienić to oznaczenie – apelował.
Ale na tym nie koniec skarg. Okazuje się, że po deszczu woda zalewa okoliczne działki. Ich właściciele twierdzą, że dzieje się tak przez rewitalizację Góry Cyranowskiej. – Trzeba pamiętać, że rewitalizacja tego terenu była jedną z największych inwestycji ostatnich lat – tłumaczył za każdym razem Krzysztof Urbański, rzecznik prezydenta Mielca. – Mamy świadomość, że pewne drobne elementy wymagają dopracowania. Będziemy to robić.


