
RZESZÓW. Sobotnie popołudnie dla dziewięciu emerytowanych klientów Hotelu Rzeszów nie należało do najprzyjemniejszych.
– To był istny koszmar – mówią zgodnie klienci Hotelu Rzeszów, którzy w sobotnie popołudnie utknęli w windzie. – Nie mieliśmy czym oddychać, było gorąco, ludzie słabli. Na pomoc czekaliśmy półtorej godziny! – twierdzą. – Pomoc została udzielona w przeciągu godziny, ponieważ tyle czasu na przybycie ma serwisant – odpowiada Edyta Podkulska, dyrektor hotelu.
W sobotę, między godziną 13 a 15, dziewięciu emerytowanych klientów utknęło w nowoczesnej windzie nowo otwartego Hotelu Rzeszów. – Jesteśmy grubo po 70-tce. Pobyt w małym pomieszczeniu i to bez powietrza był dla nas nie do zniesienia – mówi pani Eugenia Chłędowska, jedna z “pechowych” pasażerek. – Jedna osoba miała cukrzyce, inna zemdlała. Cali byliśmy oblani potem. Na pomoc czekaliśmy naprawdę długo!
Na miejsce przybyła straż pożarna i karetka pogotowia. Ostatecznie, poza traumatycznym przeżyciem, nic się nie stało. Klienci mają jednak żal do hotelu, że udzielenie pomocy trwało tak długo. – Wielokrotnie dzwoniliśmy pod numer alarmowy, ale łączyli nas z… Warszawą! Pytali o numer windy, o to w którym skrzydle się znajduje – relacjonują. A skąd mieliśmy to wiedzieć?
Takie są procedury
– Nie mogliśmy ingerować, ponieważ są to nowoczesna urządzenia i tylko serwisant może to zrobić. Na przybycie ma godzinę czasu i tak też było – wyjaśnia Edyta Podkulska, dyrektor hotelu. – Klienci dostali wodę. Nie było zagrożenia życia.
Dyrekcja hotelu w środę ma otrzymać od warszawskiej firmy, która jest dystrybutorem wind, raport o przyczynie awarii. Dopiero na tej podstawie będzie można rozmawiać o ewentualnych odszkodowaniach, których domagają się klienci.
Ewelina Nawrot



9 Responses to "Utknęli w windzie. Domagają się odszkodowania"