
KOLBUSZOWA. Grzegorz Romaniuk nie poddaje się i robi wszystko.
Były pracownik pogotowia, a obecnie radny powiatowy – Grzegorz Romaniuk (50 l.), nie godzi się na taką reformę ratownictwa medycznego, której skutkiem będzie likwidacja dyspozytorni karetek w Kolbuszowej. Co więcej, robi wszystko, aby do tego nie dopuścić. Wcześniej o interwencję prosił władze starostwa i szpitala. Teraz o to samo zaapelował do wszystkich samorządów gmin powiatu kolbuszowskiego.
Przypomnijmy, że z końcem br., na mocy rządowej reformy, z Kolbuszowej zniknie dyspozytornia pogotowia. Jej rolę i kilku innych pełnić będzie ośrodek w Mielcu. Przeciwko tym zmianom od samego początku zdecydowanie występuje Grzegorz Romaniuk (50 l.).
Na ostatniej sesji Rady Miejskiej zaapelował o pomoc do burmistrza Jana Zuby (56 l.), jako szefa konwentu włodarzy gmin. – Proszę zaproponować państwu wójtom wystąpienie z apelem do pani wojewody po to, by utrzymać naszą dyspozytornię chociaż na ten okres, na który ma ona podpisany kontrakt z NFZ. Proszę to zrobić w trosce o bezpieczeństwo nasze i naszych bliskich. Być może uda się to jeszcze odwrócić – zaznaczył Romaniuk.
– Dzisiaj czuwa pięciu dyspozytorów w: Nisku, Stalowej Woli, Kolbuszowej, Nowej Dębie i Mielcu. Po reformie będzie ich tylko dwóch… na tak olbrzymich terenie – tłumaczył Romaniuk. – Samorządy walczą o sądy, ale do nich ludzie jakoś dojadą. Natomiast sami wiecie, co to znaczy pogotowie, szybka decyzja, znajomość terenu itp. Trześń jest zarówno w powiecie kolbuszowskim, jak i mieleckim, a Nowa Wieś jest u nas i pod Rzeszowem – dodał.
– Powiem tak: ja nie widzę żadnego problemu, zwołam konwent i takie stanowisko zostanie podjęte – odpowiedział krótko burmistrz Zuba.
Paweł Galek


