Uważaj na to, co może wlecieć przez okno

Kos i nietoperz wpadli na chwilę i ani myśleli opuścić gościnnych progów. Fot. Małgorzata Rokoszewska
Kos i nietoperz wpadli na chwilę i ani myśleli opuścić gościnnych progów. Fot. Małgorzata Rokoszewska (2)

TARNOBRZEG. Nie tylko ćmy i komary odwiedzają nasze domy nocą.

Gość w dom, Bóg w dom – mówi stare przysłowie. Zaznaczyć przy tym należy, że radość większa jest zawsze z przybyszów spodziewanych i mile widzianych. Z wizytami niezapowiedzianymi bywa już nieco gorzej. Najgorzej, gdy goście wpadną niespodziewanie i nie dają się wyprosić…

Pan Konrad z Tarnobrzega, którego dom mieści się w ścisłym centrum miasta, przekonał się kilka dni temu, że niespodziewani goście potrafią naprawdę zaskoczyć, a i pozbyć się ich z domu wcale nie jest łatwo. Nawiedziło go dwóch takich osobników, jeden w dzień, a drugi późnym wieczorem. Latali po domu, siadali na szafkach, przyczepiali się do zasłon i ani myśleli opuścić zaskoczonego gospodarza.

– Pierwszy był ptak, to chyba samiczka kosa. Wpadła do mieszkania przez otwarte drzwi tarasowe. Na zewnątrz panował 30-stopniowy upał, a w domu było kilka stopni mniej, więc ptak może miał ochotę chwilę odpocząć – przyznaje pan Konrad. – Był jednak widocznie zdezorientowany tym, co zastał wewnątrz. Ptak latał jak szalony, kilka razy uderzył o sufit, siadał na karniszu, na lampach, w końcu uspokoił się i usiadł na kredensie. Nie było mowy o tym, żeby go złapać. Żona Ewa pootwierała więc okna tak szeroko jak się dało i czekaliśmy, aż w końcu uda mu się w któreś trafić.

Uważaj na to co może wlecieć przez

Zanim jednak ptak wyleciał z domu, udało się go sfotografować. Gospodarze nie spodziewali się jednak, że to nie jedyny gość, jaki ich odwiedzi bez zapowiedzi. Zaledwie dzień później do domu pana Konrada wieczorem wpadł… nietoperz. Około 20-centymetrowy ssak wleciał przez okno dachowe. Przyciągnęło go prawdopodobnie światło komputera, przy którym siedział pan Konrad.

– Gdyby nie to, że dzień wcześniej wleciał do nas ten kos, nie byłem już tak zaskoczony, ale oczywiście nie co dzień nietoperze wlatują do domów. Przyznać muszę, że radził sobie dużo lepiej niż kos. Doskonale mijał przeszkody, polatał trochę pod sufitem i zawisł na półce z książkami. Jak na nietoperza przystało, oczywiście z głową do dołu.

Pozbycie się nietoperza nie było jednak wcale łatwiejsze niż kosa. Otwarte na oścież okna wcale go bowiem nie interesowały. Ostatecznie pan Konrad złapał go w koszulkę i szamocącego się gościa wypuścił na zewnątrz. Przybysz został jednak wcześniej sfotografowany i sfilmowany.

Co ciekawe, obie wizyty zupełnie przegapili pupile pana Konrada i pani Ewy. Kot i pies, którzy współgospodarzą w ich domu, obie wizyty po prostu przespali.

Małgorzata Rokoszewska

Leave a Reply

Your email address will not be published.