
ŻUŻEL. Rozmowa z WIKTOREM LAMPARTEM, wychowankiem Stali Rzeszów, obecnie żużlowcem ekstraligowego SpeedCar Motoru Lublin.
– Mam nadzieję, że w pierwszych dwóch meczach PGE Ekstraligi spiszę się na tyle dobrze, że trener Marek Cieślak rozważy powołanie mnie na to spotkanie. Uwielbiam startować w Rzeszowie, bardzo lubię ten tor, a miejscowi kibice zawsze mnie wspierają – mówi Wiktor Lampart, który ma szansę być jednym z uczestników kwietniowego pojedynku Polska – Reszta Świata w Rzeszowie.
– Rozumiem, że udanym występami przeciwko drużynom z Grudziądza i Gorzowa Wlkp. będziesz chciał przekonać Marka Cieślaka, że zasługujesz na powołanie mecz w Rzeszowie?
– Na pewno chciałbym wystartować w tym spotkaniu i pościgać się z najlepszymi. Pierwsze dwie tegoroczne kolejki będą kluczowymi dla trenera przy podejmowaniu decyzji, kogo powołać na ten mecz. Trener po prostu zobaczy w jakiej jestem formie i stwierdzi, czy zasługuję na powołanie, czy też nie.
– Przed tobą debiutancki sezon w PGE Ekstralidze, a co za tym idzie, spore wyzwanie…
– Wiem, że przede mną duże wyzwanie, ale podobnie było w tamtym roku. Przyszedłem do Motoru na kontrakt zawodowy, a to zawsze wiążę się z pewnym ryzykiem. Myślę jednak, że tak, jak i w poprzednim sezonie, tak i w tym dam sobie radę.
– Oprócz zgrupowań klubowych i kadry, w jaki jeszcze inny sposób przygotowywałeś się do sezonu?
– Dużo pracowaliśmy z psychologiem, m.in. dostawałem indywidualne ćwiczenia, które miałem robić codziennie. Oprócz tego trzy razy w tygodniu mieliśmy zajęcia z trenerem personalnym i dwa razy w tygodniu z Maćkiem Kuciapą.
– Poruszyłeś temat Macieja Kuciapy, który od tego sezonu będzie w sztabie trenerskim Motoru Lublin. Jak układa się ta współpraca?
– Ja jestem z niej bardzo zadowolony. Z tego co wiem, to on również chwali sobie tę współpracę. Mogę śmiało powiedzieć, że to jest jeden z najlepszych trenerów, z jakim miałem okazję współpracować. Sam wiem, bo pracowałem już z wieloma ludźmi i mogę coś więcej na ten temat powiedzieć. Myślę, że mój brat Dawid też może to potwierdzić.
– Przez wielu fachowców, Motor skazywany jest na spadek. Wydawało się, że sytuację poprawiło zakontraktowanie Grigorija Laguty, a tymczasem groźnej kontuzji doznał Grzegorz Zengota…
– Nie ma co mówić o naszych szansach przed sezonem. Wszystko okaże się w jego trakcie na torze. Myślę jednak, że będzie dobrze.
– Spoglądasz czasem na Stal Rzeszów. Szkoda, że tak to wszystko potoczyło się w stolicy Podkarpacia…
– Codziennie spoglądam, bo przecież chodzę w Rzeszowie do szkoły. Ostatnio byłem nawet przejść się po rzeszowskim torze. Na pewno szkoda, że nie będzie w tym sezonie w Rzeszowie drużyny ligowej.
– Z tego co wiem, w tamtym sezonie mieliście zakaz trenowania w Rzeszowie. Jest szansa, że w tym sezonie coś w tej kwestii się zmieni?
– Istnieje taka możliwość w przypadku wynajęcia rzeszowskiego toru do treningów przez Motor Lublin i wówczas będzie okazja pojeździć przy Hetmańskiej.
– Nie wykluczasz kiedyś, w przyszłości startów w barwach rzeszowskiej drużyny?
– Jeśli byłaby mocna liga, a najlepiej PGE Ekstraligi i udało się ogarnąć wszystkie sprawy finansowe, to czemu nie. Nie mówię nie Rzeszowowi. Chciałbym, żeby Stal jeździła w jak najwyższej lidze i ogólnie żeby jej się dobrze układało.
Rozmawiał Marcin Jeżowski


