
To był ciężki rok? To był straszny rok? To był okrutny rok?
Był na pewno bardziej, niż każdy inny w tym wieku, ale przede wszystkim był to rok, w którym odeszliśmy od świata, odwykliśmy od codzienności, od zwyczajów, od rytuałów. Z konieczności schowaliśmy się w kokonach swoich domów i zaczęliśmy zapominać, że świetną rzeczą jest kolacja z przyjaciółmi w dobrej restauracji, że film w ciemnej kinowej sali to zupełnie inne przeżycie niż na największym nawet LED-owym ekranie w domowych pieleszach, że teatr pachnie spektaklem w niezapomniany sposób, a głośny okrzyk GOOOOL na piłkarskim stadionie smakuje zupełnie inaczej niż przed telewizorem.
Straciliśmy te nawyki i przyzwyczajenia na rzecz domowej wygody, na rzecz telekonferencji, na rzecz spotkań w sieci i strasznie ciężko będzie nam wrócić do prawdziwego życia, strasznie trudno będzie nam przywrócić tę chęć, to pragnienie obcowania z drugim człowiekiem tę normalną jeszcze nie tak dawno – ludzką stronę natury. Zdalne się to nasze życie stało i zaczęło być łatwiejsze, mniej wymagające, aż zdominowało naszą codzienność i ludzie zaczynają drażnić, mimo że tak bardzo jak się wydaje za nimi tęsknimy. Carl Gustav Jung – szwajcarski psychiatra i psycholog – pisał, że „samotność jest niebezpieczna, jest uzależniająca, a kiedy raz jej posmakujesz i zobaczysz, jak spokojna jest, nie będziesz już szukał kontaktu z ludźmi.”
No to ja nam na Nowy Rok życzę, żebyśmy szukali, żebyśmy znaleźli i żebyśmy wszyscy wrócili na tętniące życiem i muzyką ulice miast, do przepełnionych kafejek i pubów, pysznych restauracji, kin, teatrów, na stadiony i na spotkania z przyjaciółmi i rodziną. Żeby wreszcie nasze życie prawdziwym życiem ponownie się stało. Jak dawniej. I żebyśmy uwierzyli, że tak będzie.
Jest taka scena w „Czterech Pancernych”, kiedy przekraczają w 1944 roku tzw. „polską granicę na Bugu” i Janek pyta o swojego ojca, który walczył w 1939 roku na Westerplatte, i jeden z chłopów mówi, że tam zginęło pięć tysięcy Polaków. A Janek nieśmiało, że ich tam było przecież tylko dwustu. I wtedy chłop stwierdza stanowczo: „Panie, jak dobrze policzyć, to inaczej wyjdzie”. I jak nie lubię Przymanowskiego, to zdanie jest według mnie kwintesencją polskości. Bo my stawiamy bzdurne tezy poparte niewiedzą, przypuszczeniami, podejrzeniami, plotkami oraz zwyczajną głupotą, a kiedy zderzamy się z faktami, to kiwamy z dezaprobatą głową i mówimy: „Panie…, jak dobrze policzyć, to inaczej wyjdzie.” I tak nam inaczej wychodzi co rusz aż do tego stopnia, że z nauką walczyć zaczynamy i podważać, i kontestować, i opluwać.
Czytałem ostatnio wzruszający apel wolontariuszki wspierającej onkologię dziecięcą, która wie doskonale, że zakażenie wirusem SARS-CoV-2 jest dla tych dzieciaków wyrokiem śmierci. Apelują też pacjenci z innymi schorzeniami oraz lekarze specjaliści. W listopadzie tego roku zmarło w Polsce 60 tys. ludzi – dwa razy więcej niż rok temu, ale tylko 11 tys. z nich to ofiary Covid-19, a zatem umierają głównie nieleczeni pacjenci z innymi schorzeniami, ci odcięci od szpitali, SOR-ów, specjalistycznych oddziałów i karetek. A my mówimy na to, wbrew głosom naukowców, błaganiom lekarzy, wbrew zdrowemu rozsądkowi, że szczepić się nie chcemy, bo to nasza wolność, bo to nasza swoboda, bo to nasze zdrowie. Więc wyobraźcie sobie „antyszczepionkowcy”, którym inaczej wychodzi jak dobrze policzą, że nie o wasze życie chodzi, nie o wasze zdrowie, nie o waszą wolność, tylko o tych wszystkich, którzy się przed wami i wirusem obronić nie mogą. Rozumiecie?
Przypomnijmy sobie świat, przypomnijmy sobie życie, przypomnijmy sobie uśmiechniętych ludzi na słonecznych ulicach miast, w przepełnionych kafejkach i pubach, w pysznych restauracjach, kinach, teatrach, na stadionach i na spotkaniach z przyjaciółmi i rodziną. Przypomnijmy sobie nas samych. Tym prędzej tam wrócimy, im szybciej wróci normalność. Im szybciej wróci zdrowie.
A zatem zdrowego, zaszczepionego normalnością roku Wam życzę – dla nas wszystkich.
Redaktor Naczelny Super Nowości Jakub Karyś



19 Responses to "W 2021 przypomnijmy sobie świat"