BIESZCZADY, LESKO. Oddział położniczo-ginekologiczny w szpitalu w Ustrzykach Dolnych 1 marca zakończył działalność. Przez najbliższe pół roku będzie zawieszony, później najprawdopodobniej czeka go likwidacja. Ciężarne odsyłane będą do ościennych szpitali.
Ostatnie dziecko na ustrzyckiej porodówce przyszło na świat 25 lutego. Trzy dni później wszystkie pacjentki zostały wypisane z oddziału. 1 marca jego funkcjonowanie na najbliższe pół roku zostało zawieszone. I choć w praktyce nie oznacza to jeszcze jego likwidacji, to dyrektor ustrzyckiego szpitala nie ukrywa, że jest to najbardziej realny scenariusz. – Statutowo likwidacja oddziału położniczo-ginekologicznego wymaga zgody rady powiatu i o taką zgodę będę wnioskować – potwierdza Dorota Łukaszyk, dyrektor ZOZ w Ustrzykach Dolnych.
O likwidacji porodówki w ustrzyckim szpitalu mówiło się od dawna. Oddział od lat generował straty, a szpitala nie stać na dokładanie do jego działalności. Z wyliczeń finansowych wynika, że w 2017 roku strata na porodówce wyniosła nieco ponad 800 tysięcy złotych, w 2018 roku już prawie milion złotych, a w 2019 roku dwa miliony. – Nie możemy dłużej dokładać do oddziału – mówi dyrektor szpitala.
Rocznie w ustrzyckim szpitalu na świat przychodziło około 150 dzieci. – Ponad połowa kobiet decydowała się rodzić poza naszym szpitalem – dodaje Dorota Łukaszyk.
Sposób na ratunek przed upadkiem
Likwidacja porodówki ma być jednym z etapów planowanej restrukturyzacji szpitala w Ustrzykach Dolnych. Sprawa wydaje się więc być przesądzona. Mimo wszystko dyrektor bierze pod uwagę utrzymanie jego działalności, ale na zmiany w systemie lecznictwa musiałby wcześniej zdecydować się rząd, który wyciągnąłby rękę do małych szpitali.
– Jeśli wprowadzone zostaną zmiany systemowe i państwo zdecyduje się utrzymywać nawet deficytowe oddziały, wtedy miałoby to sens. Trochę na to liczymy, bo sytuacja pacjentów i pacjentek z naszego regionu jest wyjątkowo trudna. Ze względu na peryferyjne położenie i panujące w Bieszczadach warunki atmosferyczne jesteśmy poniekąd odcięci od świata, dlatego musimy nieco inaczej podchodzić do działania, aby zapewnić bezpieczeństwo naszym pacjentom. Sami z własnej kieszeni nie jesteśmy w stanie zapewnić kontynuacji działalności porodówki – wyjaśnia dyrektor ustrzyckiego szpitala.
W podobnej sytuacji jest ponad 70 małych szpitali w całym kraju. Likwidacją zagrożone są porodówki, gdzie rocznie przychodzi na świat mniej niż 400 dzieci.
Pomoc w poradni „K”
Dyrektor ustrzyckiego szpitala zapewnia, że kobiety w ciąży i pacjentki, które potrzebują pomocy ginekologicznej, nie pozostaną po likwidacji porodówki bez opieki. – Poradnia dla kobiet nadal będzie funkcjonować. W zależności od potrzeb przez cztery bądź pięć dni w tygodniu. Będziemy robić wszystko, aby kobiety były jak najlepiej zaopatrzone i zabezpieczone – informuje Dorota Łukaszyk.
Porodówka w zawieszeniu
Informacje o planach likwidacji oddziału ginekologiczno-położniczego wpłynęły już do podkarpackiego oddziału Narodowego Funduszu Zdrowia. – Na obecną chwilę działalność oddziału do 31 sierpnia tego roku jest zawieszona – potwierdza Rafał Śliż, rzecznik prasowy podkarpackiego oddziału NFZ.
W tym czasie dyrekcja szpitala wspólnie z organem założycielskim, czyli Starostwem Powiatowym w Ustrzykach Dolnych podejmą decyzję o ewentualnym zamknięciu oddziału, wznowieniu działalności lub kontynuacji zawieszenia jego działalności.
Na porodówkę do Leska
Jedynym szpitalem w regionie, który na obecną chwilę ma w swoich strukturach porodówkę jest szpital w Lesku. Będzie obsługiwał trzy powiaty: leski, sanocki i bieszczadzki. – Na oddziale położniczym do dyspozycji ciężarnych jest siedem łóżek, na ginekologii ponad 20 – wylicza Robert Płaziak, dyrektor szpitala w Lesku.
Rocznie w leskim szpitalu przychodzi na świat średnio około pół tysiąca dzieci. W ubiegłym roku w szpitalu w Ustrzykach Dolnych na świat przyszło 138 dzieci, rok wcześniej 154.
– Szacujemy, że przejmiemy około 80 procent porodów z Ustrzyk – mówi Robert Płaziak. – Na zaopatrzenie takiej liczby porodów jesteśmy gotowi – dodaje dyrektor szpitala w Lesku.
W planie jest przebudowa i powiększenie leskiej porodówki, ale procedura potrwa wiele miesięcy i wiąże się z rozbudową leskiego szpitala. Do leskiego szpitala miałaby też przejść część personelu, która pracowała na bieszczadzkiej porodówce.
– Trwają negocjacje w tej sprawie. Korzystając z okazji chciałbym zapewnić, że zrobimy wszystko, aby pacjentki z całego regionu miały zabezpieczoną opiekę – zapewnia dyrektor Płaziak.
Martyna Sokołowska



5 Responses to "W Bieszczadach dziecka już nie urodzisz"