
BRZOZÓW. Pododdział przeszczepów szpiku kostnego prawie gotowy, chorzy nie będą musieli jeździć na przeszczep poza granice województwa.
Część łóżkowa dla pacjentów jest już gotowa. Obecnie trwa wyposażanie banku komórek macierzystych w specjalistyczny sprzęt. – Jeżeli wszystko pójdzie zgodnie z planem, jeszcze w tym roku wykonamy 8 przeszczepów szpiku. Docelowo będziemy przeszczepiać szpik u nie mniej niż 60 chorych. Mamy potencjał, by pomóc nawet 90 pacjentom rocznie – mówi dr hab. n. med. Andrzej Pluta, prof. Uniwersytetu Rzeszowskiego, konsultant wojewódzki ds. hematologii dla woj. podkarpackiego, kierownik oddziału hematologii onkologicznej w Szpitalu Specjalistycznym Podkarpackim Ośrodku Onkologicznym w Brzozowie.
Na ośrodek transplantacji szpiku czekają pacjenci z całego regionu, bo hematologia przeszczepowa w Brzozowie będzie pierwszą placówką tego typu na Podkarpaciu.
W budynku ośrodka oprócz banku komórek macierzystych mieści się apteka z pracownią leków cytostatycznych – stosowanych w chemioterapii oraz poradnia żywienia pozajelitowego, której do tej pory nie było w szpitalu. Jest też dalsza część oddziału chemioterapii i hematologii oraz oddział przeszczepowy z 4 – 5 stanowiskami dla pacjentów, którzy po pobraniu komórek i przed przeszczepem będą musieli przebywać w warunkach całkowitej sterylności. W ośrodku powstanie także bardzo ważna dla pacjentów poradnia transplantacyjna. Na chorych czekać będzie trzech lekarzy, z których jeden ukończył, a dwóch kończy specjalizację z transplantologii.
Przeszczep ratuje życie
Przeszczep szpiku kostnego to dla wielu chorych szansa na uratowanie życia. Niestety, nasi chorzy zakwalifikowani do tego zabiegu (ok. 50 rocznie) są zmuszeni korzystać z ośrodków w innych częściach kraju, w: Krakowie, Lublinie, Katowicach, a nawet w Warszawie, co wiąże się z dodatkowymi kosztami, jakie muszą ponosić. Powstanie ośrodka w Brzozowie ma również medyczny aspekt finansowy, bowiem za każdego leczonego pacjenta płaci NFZ i byłoby racjonalne, gdyby te pieniądze (kilkanaście mln zł rocznie) trafiały na Podkarpacie, a nie do ośrodków poza województwem.
Anna Moraniec


