
Posłowie Prawa i Sprawiedliwości, oczywiście także ci z Podkarpacia, niemal jak jeden mąż (14 z 15 na sali), opowiedzieli się na komisji zdrowia przeciwko wprowadzeniu obowiązku szczepień wśród posłów i senatorów. – Jeśli przedstawiciele obecnej władzy są przeciwni obowiązkowi szczepień w swoich szeregach, to tym bardziej będą przeciwni wobec obowiązku szczepień wobec społeczeństwa. To kolejny zły znak – ocenił dr Paweł Grzesiowski, ekspert Naczelnej Rady Lekarskiej ds. walki z COVID-19. Co można jeszcze dodać do tego dictum? Chyba tylko to, że przy takim podejściu decydentów jeszcze długo nic się nie zmieni, jeżeli chodzi o metody walki z koronawirusem. Nie będzie obostrzeń, wymogu paszportów covidowych, obowiązku testowania. Poprzestaniemy jedynie przy DDM, czyli dystansie, dezynfekcji i maseczce, oczywiście jeżeli sami się do tego zastosujemy, bo nie mam środków, by ktokolwiek to rzeczywiście egzekwował. Te zasady są oczywiście niezbędne, ale niestety, niewystarczające. Jak posłowie tłumaczyli swoją wstrzemięźliwość przed obowiązkowością szczepień? – Zagłosowałem przeciwko poprawce mającej na celu wprowadzenie obowiązkowych szczepień dla posłów i senatorów, ponieważ przede wszystkim jestem zwolennikiem dobrowolności szczepień przeciwko COVID-19. Chciałbym jednak zaznaczyć, że zarówno ja, jak i moja rodzina jesteśmy zaszczepieni przeciwko COVID-19 – tłumaczył Fryderyk Kapinos. – O ile dobrze pamiętam, to nie ma na razie obowiązku szczepienia nikogo. Ustawa jest w trakcie procedowania i zobaczymy, jak to będzie wyglądać – mówił Tadeusz Chrzan. Słowa posłów mogą dziwić, wszak sam ich guru, czyli Jarosław Kaczyński, deklarował niedawno, że jest zwolennikiem pójścia na całość, biorąc nawet ryzyka polityczne i osobiste (cokolwiek to znaczy). Decyzja posłów z komisji zdrowia może być jednak pokłosiem ostatniego spotkania Jarosława Kaczyńskiego z antyszczepionkowcami, podczas którego władze PiS próbowały, bez skutku, przekonać tę grupę do głosowania za ustawą, która umożliwia testowanie pracowników. Dlaczego jednak bez skutku? Przecież prezes, gdy chce, potrafi dopiąć swego. Przecież bywało już tak nie raz i nie dwa. – Prezes nie prosił nas, byśmy głosowali za. Nie próbował nas przekonać. Powiedział, że wie i szanuje, że są różne zdania – powiedziała Teresa Hałas, która nie kryje, że „mówienie, że szczepionka jest taką rewelacją, że nas zabezpiecza, mnie nie przekonuje”. Według niej „umierają wszyscy, zaszczepieni i niezaszczepieni”. A Polska inaczej „liczy zgony niż Niemcy”. Z kolei Anna Maria Siarkowska opublikowała na Twitterze: „Wykazaliśmy bezprawność i bezsens sanitarnej segregacji. Ubolewam, że nasze argumenty merytoryczne nie zostały przyjęte”. Ot, polskie piekiełko. Czy można jeszcze coś zrobić? Wziąć sprawy w swoje ręce. Zaszczepić się i nie ryzykować życiem, bo rząd pogodził się z tym, że ileś tam setek tysięcy Polaków umrze. Wie jednak, że ci co przeżyją nie zapomną mu danej im „wolności”. A raczej pseudowolności.
Redaktor Anna Moraniec



8 Responses to "W chocholim tańcu z antyszczepionkowcami"